środa, 27 stycznia 2010

Wyjątkowo Nowy Rok

Nasza codzienność

została niedawno rozweselona po góralsku.




Od poniedziałku Małżonka zaczyna intensywny kurs języka...

W oknach wiszą już karnisze, nie ma jeszcze firan. Mamy za to drzwi; robi się przytulnie. W zeszłym tygodniu Małżonka zobaczyła w Internecie prognozę pogody z niewiarygodną temperaturą... Zamarzł nam zimowy płyn do spryskiwaczy.

6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Życzymy Shoko powodzenia i wytrwałości w nauce polskiego. I czekamy na nowe notki :)

Ania pisze...

Ja trzymam kciuki też:)

Ania

TOMa pisze...

powodzenia!

Robert pisze...

Również powodzenia! Widzę, że Shoko ma też przyspieszony kurs kultury lokalnej ( góralskiej ):D

Swoją drogą, jak jej się podobało "po góralsku"?

Aleksandra pisze...

Powodzenia i cierpliwości do jakże "prostego" języka polskiego :)

Harrocan pisze...

Powodzenia Shoko i cierpliwości :)