

Barszcz taberu...
Małżonka eksploruje Warszawę. Co prawda zszokowały ją na początku mrozy ale po szybkiej modyfikacji stroju wyszła na ulicę. Poznała już bródnowskie klatki cuchnące moczem, amatorską ekipę remontową, kilku sąsiadów z psami i wścibskiego listonosza co to wziął ją za Koreankę (jakby to miało jakieś znaczenie). Jazda tramwajem jest póki co "romantyczna", dzieci nie mogą oderwać wzroku od jej kaloszy a resztę traktuje z przymrużeniem oka. Jak odkopiemy się z kartonów i kupimy żyrandole to zaczniemy może jakieś życie towarzyskie. W pierwszym kwartale przyszłego roku powinny też przyjechać nasze drzwi do toalety bo na razie nie mamy...


read us in English


