czwartek, 1 października 2009

Powroty

Niedługo mija tydzień w k-raju. Wrażenia póki co mam pozytywne. Ogrom rzeczy do zrobienia nie pozwala na zbyt głębokie skoki myślami w przeszłość i tak powinienem trzymać, wiem. Tradycyjnie kilka dni po przylocie rozkłada mnie grypa. Szybka zmiana z 28 do 8 stopni w połączeniu z wycieńczającym lotem i jet-lagiem osłabia organizm najsilniejszych. To ostatnie zjawisko sprawia, że budzę się o piątej rano i dzień zaczynam od wizyty w lodówce. Potem chwila na dzienną dawkę poczty; dostałem m.in. zaproszenie na polski festyn w Ebisu Garden Place, w przyszłą sobotę o 13:00 ale chyba się nie wybiorę... Więcej szczegółów na Stronie Polskiej w Japonii. Jakby ktoś zrobił fotkę gościom objadającym się tymi kabanosami to proszę podesłać.

Dostałem też 53 komentarzy odnośnie poprzedniego posta, dziękuję jeszcze raz za słowa uznania. Było wielką przyjemnością publikować dla takich czytelników.

Po zabraniu parasola i wyjściu z domu raczej kupuję bilet za 9zł niż idę do garażu bo warunki na drodze z Białołęki do Centrum zatorowe nawet o 6:30 rano. Mile zaskoczył mnie system jakdojade.pl, który prawie jak japońskie navitime czy jorudan (bez którego nie potrafiłem żyć w Tokio) nawiguje na trasach komunikacji miejskiej, również w wersji mobilnej. To krok w dobrym kierunku rozwoju cywilizowanego miasta.

Coś jeszcze? Może fotka z hucznego przywitania WiTa na Okęciu, którą pstryknęła Ada:

W rękach trzymam próbne wydruki zdjęć do albumu tokyobynight.pl. Zaskakująco dobra jakość! W przyszłym tygodniu wysyłamy ostateczną wersję do drukarni.

13 komentarzy:

p pisze...

Mój rdzeń jest zbyt słaby na powrot, jeszcze nie teraz.
Złap wiatr w żagle!

Kris pisze...

Wierni czytelnicy witają w K-raju :)). Trzymaj się Wit, powodzenia i cierpliwości przed urzędniczymi okienkami! No i czekam na relację z aklimatyzacji i konfrontacji z polską rzeczywistością :)Może napiszesz jak żona się aklimatyzuje i adaptuje do polskich warunków? Czekam na nowe notki - ten blog nie może umrzeć!

Powodzenia!

Anonimowy pisze...

wszedzie dobrze ale w polsce najlepiej ;)

Anonimowy pisze...

pozdrowienia z odkrytej, dzisiaj ja wylatuje o tokyo..

Adrian pisze...

Powitać, powitać. Miło słyszeć że zdjęcia są dobrej jakości. Czekam z niecierpliwością na ten album. Polska wita jesiennie...

じ pisze...

Żona? do polskich warunków??:D Ja cie, czytam zawsze od deski do deski, ale umknęło... Spóźnione więc, lecz serdeczne: Gokekkon omedetō gozaimasu!! Ale fajnie...:))))

Anonimowy pisze...

CZytalem czytalem, zalamalem sie ze to koniec a teraz sie okazuje ze sasiadami z dzielnicy jestesmy ;)
Pozdrawiam!!

marcus_d pisze...

Witamy w k-raju :-) Życzę powodzenia i wytrwałości przy załatwianiu spraw urzędowo-biurowych, które to najprzyjemniejszych niestety nie należa, zwłaszcza w Polsce. Oby szczęście sprzyjało, i życie należycie się Wam ułożyło.
Pozdrowienia i Powodzenia Młodej Parze w Naszym Kraju.

Domi pisze...

Witaj w domu :) i wszystkiego najlepszego dla Was :)

Jakub pisze...

Czytałem Twój blog niemal od początku. Nigdy nie napisałem ani jednego komentarza, ale dziękuje. Dziękuje bo dzięki Twojej pracy dowiedziałem się wielu rzeczy o kraju, który od tak dawna bardzo mnie fascynuje. Sayonara...

tsan pisze...

Ten blog zacząłem czytać przed moim wyjazdem do Japonii i bardzo przydało mi się wiele informacji szczególnie tych z pierwszego roku pobytu. Myślę że mógłby to być niezbędnik dla każdego jadącego do Japonii i kopalnia informacji dla każdego pasjonata. Wszystkiego dobrego ale po tylu latach tam będzie chyba ciężko. Powodzenia!

Anonimowy pisze...

Aż mi się wierzyć nie chce że to już koniec...Ponad 3 lata śledziłam Twoje losy na japońskiej ziemii - dziękuje za możliwość uczestniczenia w tym czego doświadczałeś :)za ciekawą lekturę i cudowne zdjęcia.
Życzę powodzenia i czekam na kolejnego bloga ;)
Jowita

Anonimowy pisze...

az lezka sie w oku kreci, bloga czytam od ponad 3 lat, nigdy nic nie napisalem ale czytalem za to z zapartym tchem, mam nadzieje ze nie przestaniesz pisac, szkoda ze nigdy nic nie napisales o swojej pracy jako informatyk w japoni, sam studiuje informatyke i bardzo ciekawi mnie ten temat, jakos tak dziwnie... ,ze to juz niby ma byc koniec ?, hm...