czwartek, 15 października 2009

Porando-no-hi

Propos wspomnianego wcześniej Dnia Polskiego, dostałem kilka fotek a na miejscu dzielnie reprezentowała mnie Małżonka. Podobno kabanosów nie dopuścił japoński sanepid - poza tym było fajnie.

Moja druga połowa skupiła się na Misiu Uszatku,

a tą drugą fotkę pstryknął Osamu Kazahari.

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

malzonka nie w polsce...;-(((

mona pisze...

Ciekawe, dlaczego kabanosów nie wpuścili - nie spełniają japońskich norm jakościowych? Może bali się,że są z tego 26-letniego szwedzkiego mięsa...?;P
Drugie zdjęcie wznieca patriotyczne uczucia...A tubylcy pewnie myśleli, że pani z Harajuku ;)

Ser pisze...

Szkoda z tymi kabanosami, ja juz sie przygotowalem do kupienia kilku paczek i dzien wczesniej otworzylem ostatnia paczke kabanosow przemyconych z kraju, a tu ... :(((

Przyznam sie ze niewiele widzialem z propozycji kulturalno/handlowych (poza tym ze udalo mi sie podjesc troche krowek :) ) ale za to poczulem sie jak w Polsce bo naprawde byla kupa Polakow i wszedzie mozna bylo uslyszec jezyk Polski...