czwartek, 24 września 2009

Veni Vidi Wici...

Dużo łatwiej było przyjechać do kraju kwitnącej wiśni niż teraz jest z niego wyjechać.

Sayonara - czteroletni przełom w moim życiu właśnie się skończył. Na kolejny etap patrzę jak dziecko na prezent pod choinką. Pobyt w Japonii był doświadczeniem, o którym nigdy wcześniej nie śniłem. Szkoła życia, czasem przetrwania. Wspaniała zabawa i nowe znajomości. Praca za granicą - legendy rodzą się do życia; odsłaniają odruchy pierwotne i uczą o ludziach. Syndrom łodzi podwodnej to przy tym pikuś. Przeżyłem to wszystko - nie zabiło mnie więc pewnie sprawiło, że jestem mocniejszy. Polecam każdemu.

Zdołałem opanować tylko marne podstawy języka japońskiego ale uzależniłem się na dobre od niektórych potraw tutejszej kuchni. Zobaczyłem kawałek tego świata i wracam do swojego na trochę bo Ziemia jest zbyt duża a życie zbyt krótkie by siedzieć w jednym miejscu, desu ne?

Co z blogiem? Temu w internecie czas najwyższy pozwolić umrzeć śmiercią naturalną.
Dzięki Wydawnictwu PJWSTK rodzi się album zawierający najlepsze posty z pierwszego roku. Mam nadzieję, że będzie to początek czteroletniej serii - tak by każdy, kto kiedyś śledził moje losy w na blogu, miał je na półce z książkami - nieśmiertelne.

W sobotę wracam do k-raju. Aż dziw bierze jak mało rzeczy zabieram ze sobą. Nie dorobiłem się samochodu, przyczepy, jachtu ani nawet motocykla - z wymienionego na stronie powroty.pl typowego składu mienia przesiedleńczego zwolnionego z cła i podatków. Mam natomiast żonę. Nasze wspólne mienie mieści się w dwóch metrach sześciennych cholernie drogiego transportu morskiego, którego mam nadzieję nie porwą piraci po drodze bo ubezpieczony będzie na oko.

Raz jeszcze więc, sayonara!
Dziękuję czytelnikom, którzy zostawili tu ponad sześć tysięcy komentarzy. One składały się na kontakt z ludźmi, którego tak często potrzebowałem i normalizowały moje postrzeganie Japonii. Dziękuję też tym, którzy nie pisali nic - stawiając tylko kropkę w statystykach. Wiem, że tu byliście. Mam nadzieję, że jeszcze gdzieś się spotkamy!

Na dokładkę parę ostatnich fotek z rodzinnej imprezki pożegnalnej.




ps. pewnie jeszcze kiedyś pojawi się tu kilka wpisów. 
じゃ~またね~!

70 komentarzy:

Anonimowy pisze...

o kurde :( nieee akurat jak lece do japoni i szukam to nowych informacji... jaki pech ;) no ale wszedzie dobrze ale w polsce najlepiej :) gratuluje zonki i tak swietnego bloga. oryginalna nie bede jezeli napisze ze w 80% dzieki niemu postanowilam w koncu odwiedzic kraj kwitnacej wisni. no ale wszystko co dobre kiedys sie konczy. pozdrawiam serdecznie.

Wojtek pisze...

A to zaskoczenie. Będzie mi po prostu przykro po utracie żywego, polskiego, kontaktu z KKW. Gratuluję wytrwałości w prowadzeniu bloga. Co do żony, to sam o mało co kiedys nie wróciłem z żoną z Japonii. Obecnie cieszę sie z takiego obrotu sprawy, ale Tobie życzę szczęścia rodzinnego i miękkiego lądowania w Kraju.

Anonimowy pisze...

Powodzenia Ziom!

Teraz najgorsze będzie. Ciężko żyć w Polsce po doświadczeniach z tego kraju. Ja byłem niecałe dwa miesiące a bardzo tęsknię i już zawsze będę chciał tam wrócić.
Trzymaj się, powodzenia!

Shil

hamer pisze...

Hej,

Zaglądałem tu od około roku i bardzo to lubiłem. Świetny blog.. wszelkiej pomyślności w dalszych przedsięwzięciach życzę! i czekam na książkę:)

t.

Anonimowy pisze...

Od pewnego czasu szykuje się do tego, żeby wyjechać do Japonii do pracy. Twoje przemyślenia i komentarze, z pewnością były pomocne w tych przygotowaniach. Szkoda, że Twoja przygoda z Japonią się już kończy. Myślę, że nie jeden raz zatęsknisz za tym wyspiarskim krajem i wrócisz tu może li tylko by odwiedzić Tokyo czy Osake, a może by pokazać Nihon swoim wjukom, kto wie :) Życzę powodzenia dla Ciebie i rodzinki.

Rafał pisze...

Slędzę twój blog od około 2 lat.
Należałem do osób podbijających statystykę :)jest nie małym zaskoczeniem dla mnie nagłe zakończenie publikacji...na sam koniec chciałem pogratulować pracy i wkładu włożonego w prowadzenie blogu-przez te lata to było "coś"!

Powodzenia po powrocie do kraju!

[radical] pisze...

Regularnie czytalem tego bloga od prawie trzech lat.
'Cos sie konczy cos sie zaczyna...'
Powodzenia!

Anonimowy pisze...

Krótko mówiąc: interesu nie ubiłeś. :D
A żona to Polka czy Japonka?

Adrian pisze...

Mam nadzieje że jeszcze kiedyś tu coś napiszesz.

Życze powodzenia i wszystkiego najlepszego :)

Jest szansa zdobycia albumu z autografem ? < szczela oczami > :D

Pozdrawiam z Wrocławia !

Iwona pisze...

Och nieeee ... to nie może być koniec!!!! Taki ciekawy blog ... i już? ... no i Japonia moja miłość

VdV pisze...

Wszystko co dobre kiedyś się kończy. Ale zdjęcia będziesz pewnie nadal robił i nadal wrzucał tam gdzie dotychczas? :)

Powodzenia!

Mizuu pisze...

Będziemy tęsknić :<
Nawet jeśli nie wszyscy byliśmy tu od początku

Anonimowy pisze...

Już koniec T__T nie może być :< Od 2 latek tutaj zaglądam i czytam ;) Jako ze fascynuje sie KKW i moim marzeniem jest tam pojechać jak i może zostać na dłużej np. 4 lata ;P Tylko nie wiem jak sie za to zabrać :D jaka szkole mieć, a może w szkole PJWSTK iść na Kulturę Japonii :D Może ktoś coś wie na ten temat :) Pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego :) Szkoda ze to już koniec :(

Whiteman pisze...

Kiedy możemy spodziewać się książkowej publikacji w księgarniach?

Cóż, szkoda, że to 'już'... Jakkolwiek banalnie to zabrzmi - po prostu dziękuję za wirtualną podróż po Japonii, która mam nadzieję kiedyś sam odbędę.

Powodzenia!

Anonimowy pisze...

jaka szkoda, że to już koniec :( czytałam ten blog od mniej więcej roku, zawsze chciałam pojechać do Japonii (i dalej chcę oczywiście! :)) a Twoje wpisy i cudowne zdjęcia przybliżały mi kraj moich marzeń, dawały mi namiastkę innego świata :) naprawdę dziękuję, że dzieliłeś się z nami swoją przygodą, i mam nadzieję, że mimo wszystko czasem jeszcze będziesz odwiedzać Japonię i liczę na kolejne wpisy :P Jeszcze raz dziękuję i życzę powodzenia na nowej drodze życia! :)

M@L_project pisze...

Oj... to tak szybko już?
Kto mnie oprowadzi po Japonii, jak tam przyjadę? ^^

Eh, mam nadzieję, że nie sayounara, bo to by było za okropne :) (nawet mój komp się zbuntował i się zablokował). Za bardzo przyzwyczaiłam się do czytania tego bloga ^^;

Więc... また明日!

Szuvi pisze...

Jaka szkoda, bardzo przywiązałem się do tego bloga. Dziękuję za tą wspaniałą lekturę przez te lata :)

Anonimowy pisze...

nie moge w to uwierzyc... tbn bylo zawsze 1 strona przezemnie otwierana itp... zycie teraz bez kitu bedzie nudniejsze:(

Anonimowy pisze...

do tej pory bylam niewypowiadajaca sie statystyka, najwyzszy czas zeby powiedziec: dzieki za bloga.
powodzenia w nowym zyciu!

Anonimowy pisze...

Hej!!!
Śledzę tego bloga od prawie 2 lat!!!
Nie mogę uwierzyć ,że to już koniec TBN!!!
Dzięki, za wszystkie miłe chwile!!!
pozdrawiam
Hanabi

4ever16 pisze...

Szkoda, ale tylko dlatego, że nie będzie praktycznie co czytać(i oglądać) o KKW po polsku.

Jednak język to podstawa by się zasymilować i czuć swobodnie w obcym kraju(nie mówiąc o kulturze), co nie?

Pozostaje mi jedynie podziękować za te 3 lata świetniej rozrywki i za dostarczenie multum ifnormacji o kraju, który napewno odwiedze w przyszłości ;)

No i ofkors życzę powodzenia w "europejskim mocarstwie" jakim ostatnio został okrzyknięty Nasz kraj.

Pozdr.

TOMa pisze...

a ja nie widze problemu, to co lubie w blogu WITa to ciekawe foty i spojrzenia, powodzenia w kraju i dobrej kontynuacji! tylko daj znac na TBN

Ewoska pisze...

Nieeeeee... To juz koniec?! Zrobiłam sobie nawet koszulkę z TBN na w-f ;P A tak się fajnie czytało te wszystkie wpisy.. :(
Trzymaj się i powodzenia! :):):)

Anlin pisze...

Już? Czemu bez ostrzeżenia?
Szkoda... aż łzy (naprawdę!) stanęły mi w oczach. Czytam tego bloga od ok. 3 lat! To On mnie zaraził większą miłością do Japonii, to dzięki niemu mam zamiar zdawać na Japonistykę... Dzięki za wszystko!

B. pisze...

Yo!
Zakladam, ze niebawem powstanie kolejny blog. Z dobrymi zdjeciami i ciekawymi spostrzezeniami.
Dzieki za mozliwosc poczytania (od deski do deski) i za mase ciekawych informacji!
I dzieki za parokrotna pomoc :-).

Zycze powodzenia!

B.

Sebastian pisze...

Ostatnie zdjęcie pokazuje chyba reakcje wszystkich którzy czytywali tego bloga (:. No mimo wszystko szkoda trochę , ale coś się kończy , coś zaczyna. Dzięki za zacnego bloga i powodzenia (: .

Maciek pisze...

Był to pierwszy blog, który tak bardzo mnie zainteresował. Dzięki za włożoną w niego prace i powodzenia w życiu w Polsce

Mo. pisze...

Szkoda, ano szkoda, ale coś ten nastrój wyjazdu dobrze zrobił Ci na warsztat foto. Klima i "warsztat" tych ostatnich czterech fot jest naprawdę do zapamiętania. No no.
Anyway, powodzenia i niech Cię Polska miło powita i nie zawiedzie.

iamzula pisze...

Nasza sofa zawsze z wielką checią Cię ugosci. Z żoną, czy bez :)
Powodzenia i dzięki za wszystko.

B family

Anonimowy pisze...

Dzięki za te wszystkie lata genialnej rozrywki i okna na Japonię Życzę powodzenia w kolejnym etapie życia w Polsce i Pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

Byłem jedynie obserwatorem, więc i na mnie przyszła kolej wypowiedzenia się. Od dawna interesuje się Japonią, i przyznam szczerzę, że dzięki twojemu blogowi chcę jeszcze bardziej odwiedzić ten piękny kraj, i być może zostać tam na stałe(oby mi się udało :P).

Dzięki za te lata miłej i interesującej lektury, życzę ci powodzenia w kraju, i szczęścia w życiu.
Powodzenia i trzymaj się.
P.S Wszystkiego dobrego na nowej drodze życia.

Michał

Marcin pisze...

Dzięki!

Anonimowy pisze...

Hm, teraz mam TROCHĘ inne spojrzenie na cały blog, skoro się okazało ,ze to wakacje były jedynie.;/

p pisze...

Cześć WiT,
dzięki z wszystko :-) Byłem tutaj trochę z Tobą i nie wiem co mam napisać. Głupio mi jak pomyśle że nie usłyszę albo nie zobaczę nic z zakładki TbN :)
Powodzenia w Polsce lub gdziekolwiek zamierzasz zamieszkać, świat jest za duży żeby zostać w jednym miejscu.

Do zobaczenia! :D

mona pisze...

No dobra - wiedziałam wcześniej,więc nie powinnam być zaskoczona tym "sayonara".A mimo to, gdy doszło co do czego,aż zawołałam:"Jak to...?!" Ano tak to - na nas też przyjdzie kiedyś pora.I też już myślę, że w tę druga stronę będzie trudniej...
TBN towarzyszy mi od pierwszej chwili, gdy zapadła decyzja o przeprowadzce do JP.Oswajałam się z Jp właśnie przez Twojego bloga, wiesz? Najpierw chodziło tylko o Japonię, szybko jednak okazało się, że tu więcej "fajności" :)
Czuje rzewny niepokój, jak wtedy, gdy zostaje ostatnia strona ulubionej książki :( Smutno...
Wyobrażam sobie, że masz sporo na głowie, ale jakbyś tak zakończył bloga mniej "brutalnie" i dodał jakieś wieści z kraju - jak to jest po powrocie, jak go widzisz po 4 latach w JP itd. - jestem pewna, ze rzesza czytelników byłaby rada* - takie "miękkie lądowanie" ;) Tego też Wam życzę - łagodnego przejścia!
* bo masz talent, bo jest temat, bo...po prostu TBN nie może się ot tak skończyć!
może...?

WIT - oki o tsukete...

marcus_d pisze...

W sumie nie wiem co napisać, zaskoczyłeś mnie nagłą decyzją...
Prawie od samego początku czytam ten blog. Naprawdę podziwiam i dziękuję za Twój trud i pracę włożoną w przybliżenie nam pięknego i egzotycznego kraju jakim jest Japonia. Wspaniałe zdjęcia, komentarze i jeszcze lepsze spostrzeżenia w postaci postów. Naprawde dobra robota, która przyda się nie jednemu (w tym mnie) wybierającemu się do Kraju Kwitnącej Wiśni czy to na wakacje czy dłuższy pobyt.
Z mojej strony życze Wszystkiego Najlepszego gdziekolwiek osiądziesz, obyś nie zaznał rozczarowań i oby kraj powitał należycie :-)
Mam jednak cichą nadzieję, że nie jest to definitywny koniec TBN bo nie ukrywam że jest po części, czątką codziennego życia.
Powodzenia!

Katarzyna pisze...

Powroty nie sa latwe, wiec zycze zebys lekko przeszedl pierwsze chwile i zeby zona szybko sie zaaklimatyzowala. Swiat stoi otworem, ale nawet gdyby Polska stala sie Waszym miejscem na dluzej, to juz zawsze bedziecie stac w rozkroku gdzies pomiedzy Waszymi "swiatami", a Japonia bedzie ci zawsze w duszy grala. Gambatte kudasai!

Pawel pisze...

Hej Wit! Nawet nie wiesz, jak bardzo jestes nam bliski, ale wcale nie w sposob jaki sobie wyobrazasz! Nie mam zamiaru napisac niczego, co byloby tak jasne, zebys mnie rozpoznal!:) Zycze wszystkiego naj, na tej polskiej ziemi, naprawde wszystkiego naj!!!

gusia pisze...

też byłam niemą statystyką, jednak czytałam od zawsze, dzieki za Twój obraz KKW i powodzenia w kraju=]

Anonimowy pisze...

dziekuje.

Anonimowy pisze...

Dzięki za wszystkie informacje, ciekawostki, newsy, bowiem poprzez czytanie ich w ojczystym języku kształtował się nasz widok na Japonię. No cóż, nic nie trwa wiecznie. Gdzie kończy się jedna przygoda, zaczyna się następna. Raz jeszcze dziękuję i pozdrawiam.
czacha222

Anonimowy pisze...

Hej WiT!
Kolejna kropka w statystykach, która nie może sobie odmówić komentarza do tego postu.
Na pewno dla wszystkich miłośników Japonii jesteś jak "superhero" - na tyle odważny żeby zmierzyć się z nieznanym, które każdy z nas pragnie poznać, ale nie może lub się boi.
Dziękuję Ci za dosłownie każdy post i każde zdjęcie, bo wszystkie informacje są dla mnie bezcenne.
Myślę, że nie trzeba być miłośnikiem Japonii, żeby polubić TbN.
Chociaż praktycznie jesteś dla mnie obcym facetem naprawdę życzę Ci powodzenia w dalszym życiu.
Pozdrawiam CAŁĄ ekipę, która jakoś się przyczyniła do stworzenia tej strony.

Sayonara!:)
Monika

kojn pisze...

Wit...w najśmielszych wizjach nie sądziałem, że z małego bloga, zrobisz coś tak pięknie żywego i ambitnego. Udało cie się to w 200%. Cholernie miło było to obserwoać. Mam nadzieję jednak, że na każdym etapie, w każdym miejscu w którym będziesz znajdziej swoją Japonię. Bo tak na prawde nie o Nią chodziło w tym blogu, ale o twoje emocje, postrzeganie świata i problemy z jakimi musiałeś się zmagać. Z twoja zdolnością patrzenia na życie, obserwowania go i poprostu życia nim, oczekuję kolejnej odsłony bloga ... i czy to będzie CORPObyNight czy ŻycieZżoną@WarszawabyNight ;p ... na pewno będziemy tam z tobą!!!
Dzięki.

ωιεrz¢hοη pisze...

Chcę Ci bardzo podziękować za tego bloga. Wielokrotnie śmiałem się do łez. Dowiedziałem się dzięki niemu o wielu fascynujących rzeczach związanych z miejscem moich planów. Dosłownie zaraziłeś mnie Japonią. Raz jeszcze dziękuję.

Anonimowy pisze...

dzięki!
byłeś jedną z ciekawszych pozycji w moich zakładkach
mam nadzieję, że nie zrezygnujesz z pisania i dokumentowania, bo nieźle ci to wychodzi

WiT pisze...

Wow - tylu komentarzy jeszcze nie było. Wielkie dzięki za wszystkie miłe słowa.

Chciałem też wyrazić wdzięczność ekipie powitalnej na Okęciu. Dostałem słodycze, pędko kiełbasy, śliwowicę i gerbery kwiatkiem do dołu. Po czterech latach nadal mam tu przyjaciół. Dziękuję.

Od wczoraj odbijam się od okienek w różnych urzędach. To jest dopiero przygoda!

ulka pisze...

To był jeden z najlepszych blogów jakie czytałam :) A obserwuję go już od dwóch lat.
Sama miałam plany by zamieszkać kiedyś w Japonii, ale doszłam do wniosku, że nie chcę tam zostawać na stałe - w końcu świat jest ogromny, a życie krótkie. Dzięki za przybliżenie tego odległego kraju, za możliwość zobaczenia jak wygląda tamtejsze życie. Nie raz podawałam przykłady z Twojego życia przy rozmowach o Japonii - o tym jak żyje się tam Polakom :)
Jest mi trochę smutno, ale myślę, a raczej mam nadzieję, że jeszcze kiedyś znajdę Twoje notki w internecie. Życzę powodzenia dla Ciebie i Twojej małżonki! Jeszcze raz dzięki!

Sh pisze...

Dobry blog, dobry. Rzuć jakieś info o dacie premiery albumu! :}

Pozdrawiam!

mona pisze...

Jezu zaraz sie rozpłaczę...I nie ma w tym cienia sarkazmu! Autentycznie jestem wzruszona komentarzami -
fajnie, że są jeszcze ludzie, którym chce się pisać DOBRE słowa...
Przy okazji podpisuje sie obiema rekami pod wpisem kojn-a: o czymkolwiek pisał będziesz - tylko pisz WIT, pisz! Bo to nie tylko o Japonię tu chodziło...

Anonimowy pisze...

Dziękuję za małe japońskie szczególiki, poważniejsze przemyślenia i perspektywę, wspaniałe zdjęcia i kilka lat uczenia się zdalnie Japonii dzięki Twojemu blogowi. Wszystkiego dobrego i ciekawego życia.

Vanti pisze...

WiT, co tu dużo mówić - prowadząc tego bloga odwaliłeś kawał świetnej roboty. Zarówno pod względem merytorycznym (potrafisz świetnie opisywać otaczającą Cię rzeczywistość), jak i fotograficznym. Smutne jest to, że nie dane mi będzie już przeczytać nowych wpisów z KKW, jednak jeżeli zamierzam kontynuować blogowanie (o życiu w k-raju czy też jakimś korpo) to daj proszę znać - na pewno sporo osób będzie chciało wiedzieć co tam u Ciebie słychać.
I żałuję tylko, że nie dane mi było zobaczyć się z Tobą dwa lata temu jak sam byłem w Nipponie (rany, jak ten czas leci...). Teraz z niecierpliwością czekam na papierowe wydanie TbN. A tak swoją drogą - będzie szansa na zdobycie autografu? ;)
W każdym bądź razie - dziękuję Ci za przedstawienie KKW od kuchni i życzę powodzenia na nowej drodze życia. Serdecznie pozdrawiam
- Bartek vel Vanti

kejdi pisze...

Dziękuję za pokazanie Japonii z innej strony, nie tej przewodnikowej, lecz tej codziennej, tej prawdziwej.
Dzięki wielkie za czas spędzony przy czytaniu blogu i oczekiwanie na nowe wpisy. Jak szybko minęły te trzy lata :) Będzie mi tego brakować.
I z całego serca życzę powodzenia !

Ablogss pisze...

Nie należę do osób okazujących wrażliwość, ale teraz autentycznie stanęły mi łzy w oczach.


Na jakiś czas miałem przerwę z TBN, teraz wchodzę, aby zasnąć przy wciągającej lekturze, a tu taki news.
Eh, znowu będę musiał odczekać jakiś czas, aby dokończyć nieprzeczytane publikacje - teraz jest mi smutno, że nie będę miał dostępu do potężnej dawki motywacji. Do tego ogromu informacji skondensowanych w sposób bardzo przyjemny, dostępny dla każdego.

Mam wielką nadzieję, iż jeszcze kiedyś znów ,,zabrzmią'' Twe relacje na łamach tego bądź innego bloga.


Życzę Ci wszystkiego dobrego. ; )

karolina pisze...

Witsu-san!
Jaki ogrom komentarzy:) Ja również chciałam dołączyć się i podziękować za lata Twojego pisania, za zdjęcia, za to, że spędziłam wspaniały czas w Japonii i że po powrocie do kraju mogłam żyć w niej na łamach tego bloga.
Zmiany są dobre gdy jesteś ich świadomy i bierzesz za nie odpowiedzialność, dlatego życzę Wam duuuuuuużo radości z nowego odkrywania Polski i Was samych:*****
karolina

Anonimowy pisze...

Dziękujemy!.

RadaZ pisze...

Podziekowania dla wszystkich, ktorzy odwiedzali, komentowali, a przez tyle lat takze i pisali.
Jeden z najlepszych blogow, jakie mialem przyjemnosc poznac i odwiedzac.
Mam nadzieje jeszcze w wolnej chwili przerzucic wszystkie posty, od poczatku! Do nastepnego razu, WiT!

じ pisze...

^^ "pewnie jeszcze kiedyś pojawi się tu kilka wpisów" - uff, jest nadzieja:D Wiesz, WiT, niemało jest w necie blogów i innych takich o Japonii, ale tylko 2 odwiedzam non stop, w tym Twój. Kurcze... Proszę, dotrzymaj słowa i nie odpuszczaj sobie totalnie tego miejsca w sieci, dobrze? Dołączam się do wniosku Krisa - jeśli Twoja ♥żona nie będzie mieć nic przeciwko temu, napisz, jak się tutaj ma. Na szczęście japońskie "obcokrajowca traktuj jak złodzieja" nie ma w Polsce zastosowania, będzie dobrze(: A z drugiej strony - nie lubię tego przysłowia barrrrdzo, ale Japończycy to jednak przewidujący naród: wykradłeś im kogoś ((; WiT san no kao wa yorokobi ni kagayaite imasu, desu ne?^^:D Wszystkiego, wszystkiego dobrego!✿

Anonimowy pisze...

czytalem TBN od ladnych 2 lub 3 lat, przeczytalem chyba wszystkie wpisy i sledzilem Twoje perypetie. Mimo ze nigdy prawie nie komentowalem to gdzies tam bylem tym anonimowym fanem. Dzieki wielkie ze caly ten czas i gratuluje decyzji, bo prawdziwa sztuka jest odejsc w chwale.

Zycze wiele dobrego i choc lezka mi sie kreci to obiecuje byc twardy. Mam nadzieje ze nie bedziesz kasowac strony bo milo jest wrocic do dawnych wpisow.

Jeszcze raz wiele dobrego i powodzenia w nowym etapie zycia

ahoj

Inishi pisze...

No to ladnie nas zalatwiles :)

A na powaznie, dzieki wielkie stary, za te lata inspiracji, bez ktorych nawet nie ruszyl bym nawet palcem w strone fotogtafii. Aby ten koniec byl dla Ciebie poczatkiem czegos jescze wspanialszego. Dzieki.

Anonimowy pisze...

Dziękuje serdecznie za to, że mogłem czytać Twoje wpisy. Mam nadzieję, że jeszcze tu coś skrobniesz, ale czas pokaże czy tak będzie. Pozdrawiam!

neko pisze...

Spędziłam na tym blogu 4 lata, zawsze znajdował sie w mojej karcie zakładek i odpalałam go zaraz po mailu. Był moim natchnieniem na 3 roku japonistycznych studiów, kiedy zrobiło się po górkę. "Ktoś żyje moimi marzeniami" myślałam, choć teraz wiem, że w Japonii różnie bywa ;) co nie zmienia w najmniejszym stpniu mojej miłosci do tego kraju.
Będę czekać na jakieś wieści popowrotowe. I może jakieś historyki z polsko-japońskiego życia tu?

Anonimowy pisze...

Czytałam Twojego bloga prawie od momentu jego powstania ; ) Dzięki temu przez te parę lat, mogłam się poczuć jakbym ,chociaż przez chwilę ,była w Kraju Kwitnącej Wiśni.Dziękuję i powodzenia!

PS:Napewno po tak długim pobycie w Japonii ciężko będzie się przyzwyczaić do nie wykradania parasolek ,czy śpiewających toalet ; ) Mimo wszystko ,wszędzie dobrze ale w domu najlepiej! ; )

eN

matt pisze...

och to trochę smutne, ten blog był moim ulubionym od wielu, wielu lat.
szkoda, ale oczywiście życzę Ci i Twojej żonie powodzenia.
dzięki za wszystkie napisane słowa i zrobione zdjęcia.
a książki nie mogę się już doczekać ;-)
powodzenia!

Anonimowy pisze...

szczerze? trochę płakać się chce...
(sorki za takie wyznanie ;-))
ale aż do tej pory nie zdawałem sobie sprawy, jak ważne było dla mnie to co pisałeś.
czytałem Twego zacnego bloga prawie od samego początku i bezie mi go brakowało...

Anonimowy pisze...

Zaniedbalem ostatnio Twoj blog, nie czytalem kilka miesiacy, moze nawet rok... Wchodze dzisiaj i widze ze to juz koniec, smutno jakos. Nadrobie zaleglosci, cofne sie w czasie i przesledze nieprzeczytane posty. To byl Wspanialy Blog! Pozdrawiam.

hires125 pisze...

Dziś po dłuższej przerwie zaglądam na TBN. Czytam, oglądam i w reszcie znajduje ten wpis.
Z początku nie wierze - myślę że to żar. Trochę później dociera do mnie, że Ty na prawdę kończysz blog TBN.

Za pewnie zainspirowałeś tym blogiem wielu ludzi. Pokazałeś nam Japonię z punktu widzenia, z jakiego sami chcieliśmy ją oglądać. Z pewnością nie tylko dla mnie ten blog był i nadal jest źródłem cenniejszych informacji o Japonii niż Wikipedia. Dziękuję za wspaniałe artykuły, zdjęcia, filmy i prywatne komentarze. Nie mogę się doczekać wydania Twojej książki.

Na ten blog zaglądałem od dawna anonimowo a ten wpis to smutny prezent od Ciebie - 24 września były moje urodziny ;) I trochę mi głupio, że dopiero teraz piszę pierwszy komentarz na tym blogu.

--
Życzę Wam wielu sukcesów na nowej drodze życia. Pozdrawiam.

Gamaoyabi pisze...

Dziękuję za ten fantastyczny blog. Śledziłem twoje poczynania niemal od początku. Ten blog dał mi dużo ciekawych informacji na temat Japonii. Szczególnie pierwsze dwa lata. Przyczynił się też po części do zrealizowania mojego życiowego marzenia, wyjazdu do Japonii, który ziścił się rok temu. Zprezentowałem sobie i żonie koszulki Tokyobynight - "Nihonshu no chikara" które robiły furorę w Japonii gdzie tylko się pojawialiśmy (nawet w dzielnicy czerwonych latarni, do której kiedyś podczas wieczornego spaceru z żoną nieświadomie się zapuściliśmy).
Jeszcze raz dziękuję i życzę powodzenia na nowej drodze życia, a właściwie dwóch nowych drogach. Nowego rozdziału związanego ze zmianą otoczenia jak i z założenia najmniejszej komórki społecznej, rodziny.

Powodzenia !!

Sennin vel Gamaoyabi(YouTube)

daro pisze...

Nigdy jeszcze nie napisałem żadnego komentarza w żadnym blogu, ale tutaj po prostu muszę. Ten blog jest moim ulubionym i właściwie jedynym, którego regularnie czytam, a czytam go od samego początku. Już się niecierpliwię kiedy będzie edycja na papierze. Dziękuję za ten blog, bo to naprawdę perełka.

pozdrawiam

Natalia pisze...

Powtórzę się, ale wielka szkoda, że to już koniec. Przez te kilka lat czytałam tego bloga, może teraz już rzadziej do niego zaglądałam, co widać po tempie wpisania tego komentarza, ale ze dwa, trzy lata temu czytałam go bardzo regularnie. Chociaż nie wpisywałam żadnych komentarzy, byłam anonimowym oglądaczem. Bardzo mi się spodobał, na tyle, że zaczęłam pisać swojego własnego bloga, może z nie tak egzotycznego wyjazdu, ale zawsze ...

Serdecznie pozdrawiam i wszystkiego dobrego, gdziekolwiek Cię oczy zaprowadzą.
Natalia

Anonimowy pisze...

Jeszcze raz powróciłem i przeczytałem wszytko od początku. Świetny blog i jedyny czytany przeze mnie od a do z. Dzięki i gratulacje na nowej drodze życia :)