niedziela, 30 sierpnia 2009

Himeji-jō

Czy jak kto woli Zamek Białej Czapli.








piątek, 28 sierpnia 2009

Kōnin Todoke

Pewnie byliście kiedyś na ślubie cywilnym w Polsce. Skromna, taśmowo wykonana ceremonia, obiad dla najbliższych albo wesele na całego. Taka okoliczność w Japonii wygląda inaczej. Wypada nie zapraszać nikogo; mało tego, do urzędu może się stawić sama panna młoda! Okienko w przedsionku urzędu miejskiego jest czynne całą dobę. Po prawej cieć, po lewej recepcja. Drzwi prowadzące dalej zamknięte po 20:00. Przed tobą w tej samej kolejce znajdziesz też np. faceta biorącego rozwód. Wyobraziłem sobie w tym przedsionku 10 osobową rodzinę z Polski, z kwiatami, "kamerzystę" i co chwila otwierające się automatyczne drzwi jak ktoś się poruszy...

W skład obowiązkowego kompletu papierów wchodzą od strony obywatela Japonii: koseki-tohon czyli wypis z rodowodu a ze strony cudzoziemca: przetłumaczone zaświadczenie o zdolności do zawarcia związku małżeńskiego. Dodatkowo paszporty i pieczątki. Wypełniasz w domu, stemplujesz i zanosisz. Do tego podpisy dwóch świadków. Możesz ich złapać na ulicy przed urzędem jeśli tylko mają przy sobie pieczątki - żartuję. Ale prawdą jest, że można wyjść za mąż w Tokio nie przyjeżdżając nigdy do Japonii. Pani w okienku sprawdza pobieżnie dokumenty ziewając a na drugi dzień urzędnik oddzwania na komórkę w celu uzupełnienia dodatkowych informacji i gotowe.
Ogłaszam nas mężem i żoną, mogę pocałować pannę młodą.

wtorek, 25 sierpnia 2009

Na czerwono

Akcenty jednego koloru zbieramy w kupkę...

Miyajima

Kiyomizu-Dera

Fushimi Inari

Komentarz

Ponad dwa tysiące kilometrów w cztery dni. Uzupełniam dziury na liście miejsc do odwiedzenia. Wizyta gości z k-raju jest ku temu doskonałym pretekstem. W pierwszym skoku teleportem o nazwie "hikari" wybraliśmy się do Hiroshimy. Rzecz jasna, atmosfera podobna do Nagasaki. Obok rozpoznawalnej kopuły - która mimo, że była sto metrów od epicentrum, stoi nadal jako jeden z kilku procent ocalałych budynków - jest muzeum, w którym można pomacać roztopione butelki, przetestować licznik Geigera i zobaczyć zmutowane części ciała w formalinie. Ciarki przechodzą po plecach.
Następnego dnia, zwiedzając Kioto, trafiłem w końcu do Fushimi Inari - góry usianej kilkoma tysiącami czerwonych bram świątynnych, w drodze na szczyt. Miejsce rozbudzające wyobraźnie, zwłaszcza po zmroku. Otwarte całą dobę - idealne miejsce na moment odosobnienia i namysłu.
Trzeciego dnia zwiedziliśmy zamek w Himeji, dobrze przygotowany na oblężenie, które nigdy nie nadeszło - pewnie dlatego przetrwał; nadal wygląda jak nowy. Skromna ilość eksponatów rozczarowuje znacznie ale miejsce jest warte polecenia.
W ostatnie popołudnie zaś odpoczęliśmy w Kobe. To miejsce uspokaja - zwłaszcza gdy, popijając sake, oglądam widok z balkonu na 28 piętrze. Można stamtąd naprawdę nabrać dystansu do świata i ludzi, spraw codziennych i problemów zbędnych - wyczyścić umysł z brudu. Wycieczka udana.




poniedziałek, 24 sierpnia 2009

niedziela, 23 sierpnia 2009

sobota, 22 sierpnia 2009

poniedziałek, 17 sierpnia 2009

Party people

Sobotnia noc w Roppongi. Dawno tego nie robiłem...









poniedziałek, 10 sierpnia 2009

Plakaty

pierwszy - wyborczy

drugi - barowy

niedziela, 9 sierpnia 2009

Grill nad rzeką

Nie ma to jak spotkać się znajomymi pod chmurką.

Wszyscy mylili się co do pogody.

Te panie były przekonane, że będzie beton.


Ale tuż po zmroku zaczęła się zabawa.


piątek, 7 sierpnia 2009

Herbatka

Z różnych rzeczy już robiłem sobie w pracy herbatę ale to co dziś szef przywiózł z Szanghaju wygląda jak jakaś pomyłka...

niedziela, 2 sierpnia 2009

Hanabi '09

Za chwilę coś wybuchnie...




Po bardziej słowny opis odsyłam do wpisów z poprzednich lat. Co roku jest podobnie.