wtorek, 30 czerwca 2009

Śnieg


Zabrałem się w końcu za materiał zebrany na zimowych eskapadach w tym roku. Zaczynam tęsknić za stokiem.
Poniższy klip ku pamięci.

niedziela, 21 czerwca 2009

Odrobina miasta

Odkurzyłem swój aparat, nieużywany od dwóch miesięcy. Dziś w Tokio była londyńska pogoda.





czwartek, 18 czerwca 2009

Ciśnienie spada

Dla meteopatów, takich jak ja, pora deszczowa jest trudniejsza do przetrwania niż lato czy zima w Tokio. Nagły spadek ciśnienia i oczy same się zamykają. Nie pomaga daburu-shotto-latte czy redbull. Burbon by pomógł...


Propos burbonu to dziś po pracy odwiedza mnie melun, z dalekiej Saitamy. Scenka jak z basha przed chwilą:
[15:39:13] (melun) Własnie jadę w pociągu
[15:39:27] (wit) wypas
[15:39:46] (wit) i co widzisz za oknem?
[15:40:33] (melun) Beton

wtorek, 16 czerwca 2009

Obrazy ruchome

Od powrotu na naszą rodzimą planetę minęło już kilka tygodni. Obróbka przywiezionego ruchomo-nieruchomego materiału wizualnego pozwala przywołać do życia twory, które nieprzerwanie budzą w nas wspomnienia, emocje i chęć ponownego zasmakowania świeżutkiego sushi...




Podczas kręcenia filmików nie ucierpiał żaden turysta z Polski.

Zapraszamy po resztę wspomnień vimeo tutaj.

niedziela, 14 czerwca 2009

Chōshi made


Półtorej godziny jazdy pociągiem linii Narita z miasta Narita; dwadzieścia minut telepania drezyną linii Chōshi z miasta Chōshi i znajdujesz się w najdalej położonym na wschód krańcem Metropolii Tokijskiej (Itto Sanken).



Z każdą minutą spędzoną w drodze tutaj, czas spowalnia o ułamek sekundy. Dostrzegasz to dopiero po dotarciu na miejsce. Życie tutaj toczy się tak normalnie, że nienormalnym staje się świat, z którego ty przybywasz.
Przegłodzeni w pociągu, od razu ruszamy na owoce morza - tak świeże, że nawet nie pachną rybą. Potem godzinka spacerkiem wzdłuż wybrzeża.






Takie miejsca uspokajają duszę, przynoszą natchnienie i chęć do życia.

Jeśli lubicie podobne podróże to polecam rozpoczynający się niedługo sezon biletów Seishun 18 Kippu. Może kiedyś sam się skuszę.

czwartek, 11 czerwca 2009

Przegląd prasy

Podczas rutynowego lotu nad tokijską dzielnicą Setagaya, ze śmigłowca policyjnego wypadła szyba. Maszyna oznaczona "Otori 7" wystartowała we wtorek po południu z lądowiska w Tachikawa. Załoga zauważyła spadek ciśnienia w kabinie podczas lotu nad autostradą w okolicy Ikeji. Helikopter wylądował bezpiecznie i zgodnie z planem. Nie zanotowano żadnych zniszczeń ani ofiar na ziemi. Kwadratowej, mierzącej 70cm i ważącej 2.25kg szyby szuka 27 jednostek policji dookoła rejonu incydentu.

Uchu Shinri Gakkai - należąca do firmy spożywczej z Nagano organizacja religijna, operująca siecią love-hoteli w pięciu prefekturach, została przyłapana na oszustwie podatkowym. Odkryty przez urzędników proceder polegał na księgowaniu 40% dochodu z wynajmowania pokoi na godziny jako datki religijne. Przez 7 lat organizacja nie zapłaciła przez to prawie półtora miliarda jenów podatku. Teraz, oprócz nakazu zwrotu tej kwoty grozi jej 300 milionów kary.

Policja aresztowała w poniedziałek 37 letniego nauczyciela liceum Nodajuku w Kita-Nagoya (pref. Aichi) pod zarzutem hodowli zakazanej w Japonii marihuany. Kazuomi Fujiwara przyznał się do zasadzenia na dachu trzypiętrowego budynku szkoły, na własny użytek, sześciu drzewek. Mini plantacji miał doglądać na przerwach, począwszy od zeszłego lata. Przyznał też, że pali zioło od czasów szkoły średniej.

Sobotnia, niespodziewana sesja promująca książkę tutejszej gwiazdy pop, Ayumi Hamasaki, na placu przed sklepem 109 wywołała paraliż komunikacyjny w całej dzielnicy Shibuya. Niezapowiedziana i nie uzgodniona z władzami miasta inicjatywa spotkała się z ogromnym zainteresowaniem przechodniów. Wg. policji, ośmio-tysięczny i trudny do opanowania tłum gapiów zablokował na długo jedno z najbardziej ruchliwych skrzyżowań w Tokio. Władze prowadzą śledztwo w tej sprawie i planują wniesienie oskarżenia o zakłócenie porządku publicznego przeciwko 31 letniej autorce.

Francuska sieć jubilerska Mauboussin zorganizowała w poniedziałek promocję swojej słabo rozpoznawalnej w Japonii marki. Firma rozdała pierwszym pięciu tysiącom odwiedzających flagowy sklep w Ginza pół-karatowe diamenty. Po warte 5tyś jenów za sztukę kamienie od rana ustawiła się kolejka chętnych. Sklep otwarto w lutym tego roku ale nie cieszył się on powodzeniem wśród tokijczyków. Mimo korelacji Mauboussin z wieloma międzynarodowymi osobistościami, tutejsi klienci nadal nie wiedzą jak wymawiać jego nazwę ("Mo-bu-SAN"). Inicjatorzy tej akcji zachęcali do zrobienia sobie biżuterii opartej na podarunkowych diamentach ale ceny zaczynają się od 50,000 jenów wzwyż.

Coca Cola wprowadziła w tym tygodniu na japoński rynek colę o smaku zielonej herbaty. Bezkaloryczny, wzbogacony o witaminę C produkt jest skierowany do młodych kobiet.
Największy konkurent Coca Coli, firma Pepsico zamierza natomiast pod koniec tego miesiąca wprowadzić kolejny egzotyczny smak coli, "Pepsi Shiso" - z bazylią.

źródło: mdn

ps. pozwoliłem sobie wczoraj przetestować tą herbacianą colę organoleptyczne, w duecie z najtańszą whiskey - taka sobie.

sobota, 6 czerwca 2009

Po-lot

Poranek na podtokijskim lotnisku zaczął się od irytacji. Mój senny ale szybki krok z rękawa w dół do odprawy został zakłócony nie-ruchomymi schodami. Ale w Japonii nic nie dzieje się bez powodu. Na ich końcu czekała długa kolejka do punktu kwarantanny, w którym dogłębnie sprawdzana była poprawność wypełnienia formularzy związanych ze świńską grypą. W wąskim i dusznym korytarzu stały ze dwa airbusy ludzi; zmęczonych, śmierdzących - przekazujących sobie nawzajem wszystkie możliwe wirusy i bakterie. Moja irytacja była jednak niczym w porównaniu z furią szwajcarskich stewardes, zaskoczonych brakiem oddzielnej kolejki dla załogi. Tak więc gdy po trzech kwadransach dotarłem do okienka wyraz dezaprobaty dla takiej organizacji emanował z mojej twarzy jak to, że podczas lotu nie spałem ani trochę.

Kolejna stacja w drodze krzyżowej przez terminal to kontrola paszportowa. To co, że jestem powracającym gajdzinem; co, że jestem nawet zwolniony z pieczątek? Automatyczna bramka też była zamknięta. Ustawiłem się do zwykłej, z napisem Japanese Passports/Reentry Permit. Stałem może dwie sekundy gdy podszedł do mnie oficer porządkowy, odpowiedzialny za pokrzykiwanie na przyjezdnych i wydał do mnie serię dźwięków: Hey! You! Not here! Not for you!. Odpowiedziałem mu tą samą dezaprobatą i podszedłem do zwalniającego się właśnie okienka. Zdążyłem tylko krzyknąć do celnika: sutanpu nasi de! (bez pieczątki!) gdy uniósł ją do góry. Nie pomogło.
Dobry początek dnia.

Odbierając walizkę zgadywałem w myślach co mi się przytrafi na trzeciej stacji, przy kontroli zawartości. Jednak wyćwiczona wcześniej tego poranka mina odpowiadająca na pytanie "Czy to twój bagaż?" skutecznie odstraszyła gościa przed zadawaniem kolejnych. Ciekawe jak bym mu wyjaśnił, że to co rozlało się po wszystkim to chrzan...

Tak więc jestem back in Japan, w samym środku pory deszczowej. Trochę nie na miejscu, zniechęcony, zdezorientowany. Obudziłem się po tygodniu pracy, idę coś zjeść.

ps1. podziękowania dla kancelarii radcy prawnego "Orłowska" za nie pierwszą już pomoc w k-raju. No i dla szanownego Pana Prezesa ;)

ps2. ktoś się wybiera do jebisu głosować?