piątek, 3 kwietnia 2009

Sankeien

Prawie trzy lata mieszkam w Jokohamie a nie trafiłem nigdy do ogrodu Sankeien. Wczoraj zabrała mnie tam firma, w końcu, organizując hanami. Do przewidzenia było jednak, że po dwóch godzinach siedzenia na ziemi w skarpetkach wszyscy zmarznięci pójdą do domu, +7°.

Widoczek ładny, ale na co czekają te wszystkie dziadki? Rozłożyłem swój statyw, otworzyłem piwo i stanąłem razem z nimi;

warto było. Gdy zgasło słońce włączono jupitery. Migawki poszły w ruch.








Nie da się ukryć, wiśnie oficjalnie zakwitły.

6 komentarzy:

essenita pisze...

Nic dodać nic ująć, przepięknie :)

Pozdrawiam!

Puchatek w Szortach pisze...

Bardzo fajne zdjecia

Anonimowy pisze...

podswietlaja teraz nawet drzewa? No tak przeciez to hanami :D

p pisze...

Lubię takie zdjęcia jak to ostatnie.
U mnie też wiosennie, kwitnąco. Pozdrawiam ciepło :)

karolina pisze...

trzecie i czwarte zdjęcie..ale tafla......:))) A w Warszawie 20 stopni:)))))

Anonimowy pisze...

raaany, jakie cudne!