sobota, 7 marca 2009

Foodex

Trzydzieste czwarte targi żywności Foodex Japan dobiegły wczoraj końca. Jedna z najciekawszych imprez masowych tego typu przyciąga ludzi różnorodnością jedzenia, które w normalnych warunkach nie miałoby szans trafić na japoński stół. Tak tak, władze z jednej strony uśmiechają się do importerów, minister mówi o wolnym rynku żywności ale wszyscy importerzy skarżą się na udziwnienia prawne i wysokie opłaty celne przy sprowadzaniu jedzenia z zagranicy. Rodzimy rynek mimo, że mocno zależny od importu, jest mocno chroniony przez prawo.
No ale do rzeczy. Targi odbyły się w Makuhari-Messe (tak jak wszystkie targi w okolicy chyba - patrz np. Tokyo Motor Show). 8 połączonych ze sobą hal, podzielonych na trzy rewiry: japoński, zagraniczny z dużymi pawilonami (włoski, hiszpański, amerykański czy meksykański) i taki z mniejszymi (np. polski - choć i tak podobno tegoroczna wystawa była największa w historii i organizatorzy zarzekali się, że więcej takiej nie zrobią bo się nie opłaca...)


Tuż przed inauguracją Maorysi tańczyli do Boga o powodzenie nowozelandzkich win.

Meksykańska ekspozycja kulinarna tańczyła co kilka godzin, w przerwie na zmianę oleju pod "Genki Yakiniku".

Telewizja kręciła historię polinezyjskich trunków.

Można było podziubać sery z różnych dziwnych miejsc,

spotkać miłych ludzi.



Polskie sezamki sprowadza o dziwo firma amerykańska.
Jako "organic food", od kwietnia dostępne będą w sieci Natural Lawson - 110JPY za paczuszkę.

Japońska sałata sprzedaje się lepiej z francuską nazwą.

Polski kucharz pichcił sosy, zupy i mięsiwa.

Do tego tureckie lody kręcone w japońskim pawilonie,

i duża ekspozycja targu Tsukiji, który notabene został znów otwarty dla turystów - niedługo się wybieramy;
a na koniec akcent polityczny:

12 komentarzy:

Wojtek pisze...

Ekspozycja Polmosu to lekki obciach. Trąci atmosferką z lat 1980s. Sczególnie wieszaczek z paltami ;-)

p pisze...

Faktycznie, jakby pani przywiozła wszystko w jednej walizce, z uśmiechem :)

RadaZ pisze...

Nowozelandzkie wina powinny sie bezblednie sprzedawac bez modlow. ;3
Bog dal im Marlborough i Hawke's Bay, oczywiscie!

Anonimowy pisze...

palta na wieszaku, kilka butelek wodki i chipsy, polmos warszawa - obciachowa polska

Anonimowy pisze...

Czepiacie się, stanowisko Polmosu wygląda całkiem sympatycznie. Nie ma zadęcia. Tylko panią mogli przysłać młodszą :)

WiT pisze...

Zapomniałem napisać, że ozdobą stanowiska Polmosu była Erika, która zasłynęła kiedyś swoimi śmiałymi poglądami politycznymi ;)

Erika pisze...

Dziękuję za piękne zdjęcia.
Pokazałam moim kolegom twój blog:)
Ale nie wiedziałam, że tak dużo ludzi zobaczyło mój film...

WiT pisze...

Nie ma się czego wstydzić Erika, tylko nie staraj się o prezydenckie stypendium może w tej kadencji... ;)

Erika pisze...

No...mam nadzieję, że nikt z rządu nie zobaczył tego filmu i daje mi stypendium w przyszłości!

Anonimowy pisze...

Rany, Obamowy slogan nawet w Japonii :))) toz to plagiat!!! :)))

ashka pisze...

Nawet kryjącą się po tokijskich zakamarkach Marę uchwyciłeś ^_^
Małe to Tokio ;>

Masz może jakiś filmik z meksykańskiego stoiska?

Anonimowy pisze...

Ciekawy masz blog, śledzę go od jakiegoś czasu :) Ok. 5 miesięcy i lubię oglądać zdjęcia z Japonii :) Chciałabym kiedyś się tam wybrać... / Nutty7