czwartek, 1 stycznia 2009

Rzut okiem na Otaru

Zmagając się z nieprzyjazną aurą bawiliśmy wczoraj w Otaru.



Ponieważ romantyczny nastrój tego miejsca burzył śnieg z deszczem przeplatany gradobiciem, przemykaliśmy szybko z jednego sklepu (głównie ze szkłem) do drugiego, z przerwą na obiad.


Na rykszę się nie skusiliśmy tym razem mimo, że pan oferował ciepły koc.

3 komentarze:

Wu pisze...

smacznego :)

Mona pisze...

WIT, a co Ty jesz? Trzeba miec do tego fartuch i nożyce..?

WiT pisze...

To sławny dżingisukan tyle, że z jagnięciny.