środa, 28 stycznia 2009

Fukeiki czyli recesja

Wszyscy mówią o kryzysie, o wielkich szczypcach zaciskających się nad jeszcze większa sałatą.
Póki co jedyny symptom kryzysu widać na peronach Tokio koło 18:00. Natłok ludu, pomyślnie nakłonionego do wyjścia z pracy o czasie, przekracza projektowaną pojemność dużo poza skalę. Dopiero teraz widać ile tu jest ludzi. Normalnie powroty z pracy rozkładały się równomiernie na cały wieczór. Teraz dużo za dużo tokijczyków wraca za wcześnie. Knajpy, swoiste bufory komuterstwa, również częściej świecą pustkami. Recesja paradoksalnie nie zachęca tu do picia, w towarzystwie.

Sony zabroniło brać nadgodziny, wysłało w zeszłym tygodniu swoich pracowników na dodatkowy urlop w związku z nowym rokiem w chińskich fabrykach. Canon wygania ludzi przed 18:00, niby zachęcając ich do powiększania rodziny. Toshiba planuje zwolnić 4.5tyś swoich pracowników, Hitachi, 7tyś, NEC aż 20tyś. W mojej, znacznie mniejszej kompanii, 40 pustych foteli dla telefonistek już dawno pokryło się kurzem i nie ma to związku z recesją. Czekam co będzie dalej.

5 komentarzy:

Cień pisze...

A Nikony podrożały. ;(

WiT pisze...

Ale to głównie przez wzrost kursu jena, dwukrotny - w stosunku do tego sprzed roku.

Anonimowy pisze...

"- To wspaniałe móc wyjść z pracy wcześniej, i nie odczuwać z tego powodu wstydu - mówi Miwa Iwasaki."

shit!

RdZ pisze...

Apropos kurzu - jak tam po wulkanie?

WiT pisze...

Coś tam niby spadło trochę popiołu w południowym Kanto ale bez większych emocji jakoś.