piątek, 2 stycznia 2009

Drugi dzień w Małym Tokio

Przed południem między ludźmi,

po południu na odludziu.

W międzyczasie księżniczka ćwiczyła lewitację podziemną, tajemną

by wieczorem unieść się do gwiazd w świetle iluminacji.

Tak minął nam trzeci dzień w stolicy północy, zwanej podobno Małym Tokio. Godny pokazania jest też sylwestrowy widok z okna Kaburowej rodzinki. Niestety nie doczekaliśmy się nawet jednego fajerwerku.


Zdjęcie z powrotu przedostatnim pociągiem pokazuje dobrze nikłe zainteresowanie nocnym balowaniem wśród tubylców. Może to i dobrze, że w tym przypadku zachodnia kultura nie przenika głęboko.

To będzie ciekawy rok.

3 komentarze:

Mikesz pisze...

Pozdrowienia dla" malych tokijczykow",ach tez mi sie marzy taka podroz, zasiedzialam sie w Tokio duzym za bardzo...
Przychylnego 2009!

VdV pisze...

Wszystkiego naj w nowym roku! :)

Czy ktoś wie co oznaczają te znaki na peronie z 4 ludzikami? Jedne zielone, drugie niebieskie.

W Luksemburgu fajerwerki i owszem były :). Oglądałem tym razem w Bertrange. Nie tylko prywatnie tu strzelali ale nawet coś zorganizowanego nastąpiło jakieś pół godziny po północy.

Pozdrawiam,
VdV

luksem.blogspot.com

Wu pisze...

zdjęcie na pasach bardzo mi się podoba :) i to na śniegu!