czwartek, 24 grudnia 2009

Kokode nani shiteruno?


Barszcz taberu...

Małżonka eksploruje Warszawę. Co prawda zszokowały ją na początku mrozy ale po szybkiej modyfikacji stroju wyszła na ulicę. Poznała już bródnowskie klatki cuchnące moczem, amatorską ekipę remontową, kilku sąsiadów z psami i wścibskiego listonosza co to wziął ją za Koreankę (jakby to miało jakieś znaczenie). Jazda tramwajem jest póki co "romantyczna", dzieci nie mogą oderwać wzroku od jej kaloszy a resztę traktuje z przymrużeniem oka. Jak odkopiemy się z kartonów i kupimy żyrandole to zaczniemy może jakieś życie towarzyskie. W pierwszym kwartale przyszłego roku powinny też przyjechać nasze drzwi do toalety bo na razie nie mamy...

wtorek, 22 grudnia 2009

Popremierowo

Dziękuję wszystkim za przybycie na spotkanie premierowe, było miło i przytulnie - całkiem nieźle, biorąc pod uwagę zauważalny z pewnością duży stopień improwizacji.

Album najlepiej kupić bezpośrednio w Wydawnictwie PJWSTK, ul. Koszykowa 86 w Warszawie - kosztuje 35zł. By zdążyć przed Wigilią trzeba wybrać się tam osobiście jutro w godz. 12-16.
W styczniu rusza sklep internetowy z prawdziwego zdarzenia a póki co, by dostać książkę pocztą, należy wysłać e-mail na adres: oficyna@pjwstk.edu.pl. Powinien on zawierać imię i nazwisko oraz adres dostawy. Krajowa wysyłka za pobraniem kosztuje 4zł.

Część nakładu została rozesłana do hurtowni więc wkrótce tokyobynight.pl powinno się pojawić w "dobrych księgarniach" :)

Wesołych Świąt!

niedziela, 13 grudnia 2009

Wreszcie, nareszcie!

Z wielką przyjemnością, w imieniu wydawnictwa PJWSTK zapraszam na uroczystą premierę pierwszej części albumu "tokyobynight.pl" na papierze. W planie kilka słów, mini-wernisaż i degustacja. Impreza odbędzie się w środę, 16 grudnia, w ramach wystawy "Japonia Oczami Studentów", w Polsko-Japońskiej Wyższej Szkole Technik Komputerowych, ul. Koszykowa 86 w Warszawie.
Początek o godz. 18:00; wstęp wolny.
Do zobaczenia!

piątek, 4 grudnia 2009

Balonem

Poniżej kilka zdjęć z tegorocznego wyjazdu naszego sędziego baloniarskiego, Janusza. Oprócz tradycyjnie kojących duszę widoków z lotu ptaka, fotka z ceremonii kucia miecza w Seki i wieczornej wizyty w stolicy. Tęsknie.




Relację z poprzedniej wyprawy balonowej znajdziecie tu.

środa, 2 grudnia 2009

Pokaz mody łowickiej na Omotesando

W ramach wsparcia dla programu EU Gataway to Japan, w dziedzinie "Fashion" powstała oddolna inicjatywa promocji polskiej mody w Tokio. Na listopad popularna sieć sklepów UniQlo wypuściła serię pt. "Moherowe berety", natomiast 28 i 29 listopada w Harajuku miała miejsce prezentacja strojów łowickich. Okazało się, że strój łowicki może cieszyć się większym zainteresowaniem niż stroje w sklepach odzieżowych Omotesando (Ralph Lauren, Zara, Gap, Dior, Louis Vuiton itp.). Łowickim design interesowali się młodzi i starzy, kobiety, dziewczęta, małe dziewczynki, chłopcy, studenci, salarymani oraz dostojni panowie. Były uśmiechy i komentarze: "Ja też chcę!" i "Jakie to piękne!", a najczęściej zadawano pytanie: "Z jakiego to kraju?".





Zdjęcia Rafał Machol
Kilka starszych zdjęć naszej pierwszej łowiczanki w Tokio znajdziecie tu.

piątek, 20 listopada 2009

...wywiady w zakładach pracy...

Z przyjemnością polecam kilka słów na nasz temat w wywiadzie dla tygodnika Polish Express. Sława! ;)

czwartek, 5 listopada 2009

Który to jest Świat?

Zdawało mi się, że wyjeżdżając do Japonii dorastam, wielki Świat; samodzielność, samotność.

Jednak dopiero teraz zaczyna się życie. Tamte cztery lata to zabawa, przygoda, dowcip - do którego tak pragnę wrócić - z jednej strony. Z drugiej jednak wiem jak działa ewolucja, nie można cofnąć czasu. Rzeka płynie a ja z nią. W Polsce, wraz z nowym etapem, zaczyna się nowa przygoda. Słodko-gorzki smak ma póki co.

Walczę z codziennością, uczę się od nowa jak przetrwać na swojej planecie. Wspominam jak mi było dobrze na brzegu Yokohamy, nomikajach w Yurakucho, piwnych spacerach w Shibuya. Żałuję, że nie przejechałem się jeszcze raz moim rowerem przed oddaniem go w dobre ręce. Czasem jest mi naprawdę smutno.

Do przodu jednak trzeba! Dopiero tu muszę zbudować sobie życie. Takie prawdziwe, na podwalinach z czegoś więcej niż tatami. Ba, buduję je nie tylko sobie. Moja ukochana ma bilet w jedną stronę a ja jestem dyrektorem tych linii lotniczych. Nie wiem jak to będzie ale póki co pracuję u podstaw. Podobno przy wykańczaniu mieszkania pierwszy wykańcza się właściciel. Trzeba mi dużo sił. Przeliczyłem się już z wieloma rzeczami.

15 grudnia!

wtorek, 27 października 2009

Kapsuły w Warszawie

Nie wiem czy Wy wiecie, ale w Warszawie od niedawna działa hotel kapsułowy. Trochę mu brakuje do pierwowzorów ale i tak sądzę, że jest to krok w dobrym kierunku. Polecam sprawdzić przy okazji, wilsonhostel.pl, 15 € za noc.
Piotrek - dzięki za cynk.

czwartek, 15 października 2009

Porando-no-hi

Propos wspomnianego wcześniej Dnia Polskiego, dostałem kilka fotek a na miejscu dzielnie reprezentowała mnie Małżonka. Podobno kabanosów nie dopuścił japoński sanepid - poza tym było fajnie.

Moja druga połowa skupiła się na Misiu Uszatku,

a tą drugą fotkę pstryknął Osamu Kazahari.

czwartek, 1 października 2009

Powroty

Niedługo mija tydzień w k-raju. Wrażenia póki co mam pozytywne. Ogrom rzeczy do zrobienia nie pozwala na zbyt głębokie skoki myślami w przeszłość i tak powinienem trzymać, wiem. Tradycyjnie kilka dni po przylocie rozkłada mnie grypa. Szybka zmiana z 28 do 8 stopni w połączeniu z wycieńczającym lotem i jet-lagiem osłabia organizm najsilniejszych. To ostatnie zjawisko sprawia, że budzę się o piątej rano i dzień zaczynam od wizyty w lodówce. Potem chwila na dzienną dawkę poczty; dostałem m.in. zaproszenie na polski festyn w Ebisu Garden Place, w przyszłą sobotę o 13:00 ale chyba się nie wybiorę... Więcej szczegółów na Stronie Polskiej w Japonii. Jakby ktoś zrobił fotkę gościom objadającym się tymi kabanosami to proszę podesłać.

Dostałem też 53 komentarzy odnośnie poprzedniego posta, dziękuję jeszcze raz za słowa uznania. Było wielką przyjemnością publikować dla takich czytelników.

Po zabraniu parasola i wyjściu z domu raczej kupuję bilet za 9zł niż idę do garażu bo warunki na drodze z Białołęki do Centrum zatorowe nawet o 6:30 rano. Mile zaskoczył mnie system jakdojade.pl, który prawie jak japońskie navitime czy jorudan (bez którego nie potrafiłem żyć w Tokio) nawiguje na trasach komunikacji miejskiej, również w wersji mobilnej. To krok w dobrym kierunku rozwoju cywilizowanego miasta.

Coś jeszcze? Może fotka z hucznego przywitania WiTa na Okęciu, którą pstryknęła Ada:

W rękach trzymam próbne wydruki zdjęć do albumu tokyobynight.pl. Zaskakująco dobra jakość! W przyszłym tygodniu wysyłamy ostateczną wersję do drukarni.

czwartek, 24 września 2009

Veni Vidi Wici...

Dużo łatwiej było przyjechać do kraju kwitnącej wiśni niż teraz jest z niego wyjechać.

Sayonara - czteroletni przełom w moim życiu właśnie się skończył. Na kolejny etap patrzę jak dziecko na prezent pod choinką. Pobyt w Japonii był doświadczeniem, o którym nigdy wcześniej nie śniłem. Szkoła życia, czasem przetrwania. Wspaniała zabawa i nowe znajomości. Praca za granicą - legendy rodzą się do życia; odsłaniają odruchy pierwotne i uczą o ludziach. Syndrom łodzi podwodnej to przy tym pikuś. Przeżyłem to wszystko - nie zabiło mnie więc pewnie sprawiło, że jestem mocniejszy. Polecam każdemu.

Zdołałem opanować tylko marne podstawy języka japońskiego ale uzależniłem się na dobre od niektórych potraw tutejszej kuchni. Zobaczyłem kawałek tego świata i wracam do swojego na trochę bo Ziemia jest zbyt duża a życie zbyt krótkie by siedzieć w jednym miejscu, desu ne?

Co z blogiem? Temu w internecie czas najwyższy pozwolić umrzeć śmiercią naturalną.
Dzięki Wydawnictwu PJWSTK rodzi się album zawierający najlepsze posty z pierwszego roku. Mam nadzieję, że będzie to początek czteroletniej serii - tak by każdy, kto kiedyś śledził moje losy w na blogu, miał je na półce z książkami - nieśmiertelne.

W sobotę wracam do k-raju. Aż dziw bierze jak mało rzeczy zabieram ze sobą. Nie dorobiłem się samochodu, przyczepy, jachtu ani nawet motocykla - z wymienionego na stronie powroty.pl typowego składu mienia przesiedleńczego zwolnionego z cła i podatków. Mam natomiast żonę. Nasze wspólne mienie mieści się w dwóch metrach sześciennych cholernie drogiego transportu morskiego, którego mam nadzieję nie porwą piraci po drodze bo ubezpieczony będzie na oko.

Raz jeszcze więc, sayonara!
Dziękuję czytelnikom, którzy zostawili tu ponad sześć tysięcy komentarzy. One składały się na kontakt z ludźmi, którego tak często potrzebowałem i normalizowały moje postrzeganie Japonii. Dziękuję też tym, którzy nie pisali nic - stawiając tylko kropkę w statystykach. Wiem, że tu byliście. Mam nadzieję, że jeszcze gdzieś się spotkamy!

Na dokładkę parę ostatnich fotek z rodzinnej imprezki pożegnalnej.




ps. pewnie jeszcze kiedyś pojawi się tu kilka wpisów. 
じゃ~またね~!

środa, 23 września 2009

Guam

To właściwie też Japonia, tyle że amerykańska. Kilka pocztówek z mini-podróży poślubnej:
















wtorek, 22 września 2009

Parowóz


Jakże zdziwioną minę można mieć niespodziewanie spotykając na zwykłej stacji parowóz. Ten jeździ regularnie na linii Yamaguchi, między stacjami Ogori i Tsuwamo - bo tam są nawrotki tak, że lokomotywa zawsze jest z przodu. Video nagrane w marcu podesłała niedawno Hanako.

środa, 16 września 2009

Przegląd prasy

Firma Mori Building City Air Service startuje z nową usługą transportu helikopterowego z lotniska do oddalonego o prawie 60km centrum Tokio. Lądowisko tak naprawdę znajduje się 20km od Narity, w Sakurze - dokąd w 15 minut dowiezie nas limuzyna, potem jeszcze kwadrans w powietrzu i lądowanie na dachu Ark Hills. Bilet w jedną stronę kosztuje 50,000JPY, powrotny 90,000JPY. Promocja na stronie oferuje miejsca już za 38,000. JR ze swoim nowym modelem Narita Express może czuć się niezagrożony.

Burmistrz miasta Nara został upomniany za żucie gumy i ssanie cukierka podczas pierwszej sesji rady miasta. Drugi-najmłodszy burmistrz w kraju, 33-letni Gen Nakagawa dopuścił się tych czynów stojąc na mównicy i odpowiadając na pytania członków rady. Tłumaczył się, że bardzo chciało mu się pić i nie chciał przerywać sesji kasłaniem. Następnym razem obiecał przygotować sobie dużo wody. A my polecamy tę reklamę.

Szef Yakuzy w Fukuoce został aresztowany w piątek za kąpiel w publicznej łaźni bez zakrywania tatuaży. 54-letni Yoshiyuki Fujiura zignorował znaki zakazujące wstępu wytatuowanym klientom oraz słowne ostrzeżenie recepcjonistki, brzmiące "To spowoduje dyskomfort innych klientów". Policja dostała anonimowy donos brzmiący "Wytatuowany człowiek, wyglądający jak gangster, kąpał się w publicznej łaźni" już w czerwcu oraz raport o stratach moralnych od właściciela łaźni w lipcu ale sprawcę ujęła dopiero teraz. Yakuza przyznał się do zarzucanych mu czynów wyjaśniając, że "chciał dać ulgę swemu sfatygowanemu ciału". Nie wiemy ile mu grozi...

Grupa 65 pracowników nękanego problemami finansowymi przewoźnika lotniczego JAL postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Ubrani w mundury piloci, stewardesy i mechanicy rozdawali w zeszłą środę, czwartek i piątek ulotki przy stacji Yurakucho w centrum Tokio. Kampania, zachęcająca do korzystania z usług firmy, to odpowiedź na hasło "zróbmy coś" powstałe wśród młodych pracowników JAL. Ostatniego dnia do inicjatywy dołączył nawet prezydent firmy, Haruka Nishimatsu.

Prawie cztery tysiące e-maili użytkowników sieci komórkowej Softbank w zachodniej Japonii zostało dotkniętych problemami technicznymi. Wiadomości, wysłane między 28 a 31 sierpnia zostały dostarczone do złych adresatów lub nie dotarły w ogóle. Firma tłumaczy się awarią serwera pocztowego i uspokaja, że póki co nie ma dowodów na nielegalne wykorzystanie informacji zawartych w źle dostarczonych wiadomościach.

W związku ze zmianą w Ustawie o Dniach Wolnych Od Pracy Japończycy w tym roku po raz pierwszy będą mogli cieszyć się pięcioma dniami wolnego we wrześniu. Zmiana objęła przełożenie Dnia Szacunku Dla Ludzi Starszych z 15 września na trzeci poniedziałek miesiąca. Przyszły tydzień więc, szybko nazwany srebrnym, pozwolić ma na odrobienie strat przemysłu turystycznego spowodowanych kryzysem gospodarczym - ale z własnego doświadczenia wiem, że znaczy to tylko podwójne ceny i zatłoczone samoloty.

Źródło: mdn

W związku ze związkiem, jak mawia Gutek, my na wakacje wybieramy się już dziś. Cel - Wyspy Mariana, konkretnie Guam. Ciekawe co na to Marian?

ps. jeszcze dwie fotki od niedawnych gości wstrzymujących czas, poniżej:


czwartek, 10 września 2009

PWN

Przy okazji korekty literackiej do druku posta o przyjacielu kalorii pojawiła się wątpliwość jak tłumaczyć na język polski termin "balanced food" - zbalansowany czy zbilansowany. Korektorka wystosowała zapytanie do Poradni Językowej PWN:

Dzień dobry,
chciałabym się dowiedzieć, czy mówimy o zbilansowanej diecie, czy też o zbalansowanej diecie. Preparaty multiwitaminowe zawierają składniki odżywcze w zbilansowanych czy też zbalansowanych dawkach? Spotkałam się z obiema wersjami – która jest poprawna?
Z góry dziękuję za odpowiedź.


Finezyjna odpowiedź eksperta miło mnie zaskoczyła:

Bilans to zajęcie dla księgowych – zestawienie tzw. aktywów i pasywów, którego elementem jest zysk lub strata. O zbilansowanej diecie można mówić, ale większy sens wydaje się mieć dieta zbalansowana, czyli zrównoważona. W internecie bez trudu można znaleźć przykłady użycia pierwszego z tych słów zamiast drugiego, por. „(...) zbilansowana dieta to taka, która jest bogata we wszystkie niezbędne składniki odżywcze w odpowiednich proporcjach”.
Przewaga liczebna diety zbilansowanej nad zbalansowaną jest tak duża, że każe zapytać o przyczyny tego zjawiska. Wyjaśnienia nasuwają się dwa. Po pierwsze, wyobrażenie księgowego czy księgowej, którzy skrupulatnie sumują w odpowiednich rubrykach właściwe kwoty, chyba lepiej harmonizuje z tym, co praktykują ludzie przestrzegający diety, niż wyobrażenie cyrkowca balansującego na linie. Po drugie, struktura fonologiczna słów bilans i balans sugeruje, że to pierwsze oznacza coś mniejszego niż to drugie (por. analogiczne pary wśród onomatopei, gdzie np. chi-chi oznacza chichot, a cha-cha głośny śmiech). W diecie zaś – tej, która jest w centrum uwagi – chodzi o to, aby ciała było jak najmniej, a nie jak najwięcej.
Reasumując, choć dieta zbilansowana wydaje mi się czymś mniej logicznym od diety zbalansowanej, muszę uznać przewagę tej pierwszej, która już dała jej zwycięstwo,

— Mirosław Bańko,
PWN

poniedziałek, 7 września 2009

Varia(tkowo)

Kilka fotek na bezsenność. Każda z innej parafii.






środa, 2 września 2009

Postępy

Chciałem się pochwalić postępami w przygotowaniach do wydania pierwszej części tokyobynight.pl na papierze. Genialny zespół redakcyjny poukładał już wszystko do kupy, korektorka wykonała kawał dobrej roboty przy użyciu czerwonego długopisu a ja pobłogosławiłem wynikowe pdf'y. Na dniach tokyobynight.pl idzie do druku. Na początek 1000 egzemplarzy, żeby zobaczyć czy ktokolwiek będzie nim zainteresowany. Mam nadzieję, że uda się ustalić cenę na nie więcej niż 40zł ale to zależy głównie od papieru. Trzymajcie kciuki! Ja nie mogę się doczekać.

niedziela, 30 sierpnia 2009

Himeji-jō

Czy jak kto woli Zamek Białej Czapli.