środa, 22 października 2008

Czas ucieka...

...a właściwie ulatnia się. Dni pozornie pachną stabilizacją, ale tak naprawdę mój nos przyzwyczaił się do swądu chaosu. Brakuje uzasadnień. Pozostaje intuicja.
Tradycyjnie czekam już na koniec roku. Przynieść ma rozprężenie, reset układu nerwowego i potwierdzić plany miniaturowych prognostów w mojej głowie. Krótki strumień ostatnich zdjęć:

Ogrody Cesarskie, Tokio.


Ambasada RP, Ebisu

Niespodziewana impreza bez niespodzianki, Shibuya



ulice Jokohamy

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Strasznie żałuje, że nie miałem okazji zwiedzić Jokohamę :(
Kioto i Nara są piękne, ale ten moloch mmm, piekne miasto..

Pozdrawiam
Dominik el Shilon2M