sobota, 20 września 2008

Automatyczna emigracja

Wylatując z Tokio zarejestrowałem się w najnowszym wynalazku japońskiej kontroli emigracyjnej, automatycznym celniku. Celnik jest właściwie półautomatyczny i na razie tylko w południowym skrzydle pierwszego terminala. System składa się ze stanowiska umożliwiającego samodzielny skan paszportu, palców i twarzy oraz z pani pomagającej w jego obsłudze. Dzięki temu stały bywalec Japonii (lub obywatel, który nie obawiał oddać swoich odcisków palców) omija kolejki po przylocie, które i tak dla tych pierwszych, po poprzedniej modernizacji, są minimalne. Dla mnie główną zaletą takiego rozwiązania jest ograniczenie ilości pieczątek w paszporcie. Jeszcze gdyby wyeliminowali te denerwujące wszywane deklaracje... (chociaż niedawno i tak je uprościli).
Podobny system działa zdumiewająco dobrze w Hong Kongu. Tamtejsi Chińczycy jednak nie skanują sobie żadnych członków tylko przykładają kartę z czipem i ona robi bip...

A ja jestem w domu. Zimno, pada, ogórki się kiszą. Od tbn też biorę urlop.

17 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Witam,
jeśli wolno zapytać, to co studiowałeś, że zaproponowano Ci praktykę w Japonii?
Pozdrawiam, 7PGXW (http://7pgxw.jogger.pl).

Antares pisze...

W takim razie miłego pobytu w Ojczyźnie :) Pogodę trafiłeś mało ciekawą choć z tego co zapamiętałem z licealnych lekcji geografii taka temperatura i wilgotność jak teraz w Polsce to chyba japoński standard jeśli chodzi o zimę prawda?

Anonimowy pisze...

studiował na prywatnej pol-jap szkole w wawie infe, w której żądają 1080zł czesnego za miesiąc...
czyli nikt o przeciętnym budżecie nie ma tam szans

コワルスキー ラドスラウ゛ pisze...

Ale jka pomyslisz ze wyciagasz po tej szkole okolo 10 razy tyle miesiecznie (albo i wiecej) do konca aktywnosci zawodowej, zobaczysz ze to dobra inwestycja. W Polsce eukacja nadal sie oplaca, jedynie przegrani to nauczyciele akademiccy.Czyli miedzy innymi ja, ale i my potrafimy sobie radzic.
"Nie kasiora a chęć szczera zrobi z Ciebie outsidera!"

7PGXW pisze...

Pod warunkiem, że się ma te pieniądze albo potrafi je zdobyć, żeby zainwestować w edukację. Teraz jest kilka państwowych placówek nauczających japońskiego, ale dostać się tam, to jak stanąć na uszach.

Zawsze się zastanawiałem, czy egzotyczni Europejczycy mają powodzenie u Japonek?

ShaXbee pisze...

Zależy od Japonek i ilości gaijinów w danym regionie :)

コワルスキー ラドスラウ゛ pisze...

Zgadza sie 7pgxw, ale musisz przyznac, ze zdobycie stypendium lub kredytu bankowe na poczet edukacji nie jest niemozliwe w naszym kraju. Jedynie jest nieco trudniejsze od pisania komentarzy w stylu "szczesciaz, bo ma kase". To normalne ze bogaci rodzice generuja bogate potomstwo, nie ma sie na co obrazac. Trzeba sie skupic na tym, by zdobyc to, czego sie pragnie a nie negowac to, co ktos dostal od losu (nienawidze polskiego piekiełka). Obok mnie moi rodzice wychowywali 5 braci. Nigdy sie nie przelewalo. W Japonii spedzilem 2 lata swego zycia. Nie uczac sie japonskiego ani troche przed wyjazdem. Mozna wszystko, trzeba sie tylko skupic na celu, nie na cudzym szczesciu.

ben_kenobi pisze...

Do wszystkiego można dojść. Trzeba robić wszystko po kolei i z pewną konsekwencją, a z pewnością zrealizuje się swoje marzenia. Można iść na prywatną uczelnię i płacić 1tys. zł na miesiąc, albo na politechnika na kierunek zamawiany i to tobie będą płacić te 1tyś. zł. Wybór szkoły przecież nie przekreśla wszystkiego.

Anonimowy pisze...

nikt się na nic nie obraża.
ale nie ma co ukrywać, że pieniądze z nieba nie spadną i trzeba szukać innej uczelni.

WiT pisze...

Przyznaję, że przez pierwsze 10 miesięcy rodzice płacili za moje studia. Przed rozpoczęciem drugiego roku jednak znalazłem pracę, za którą wynagrodzenie starczało spokojnie na czesne i przyjemności.

Jak teraz słyszę, ile kosztuje żłobek czy przedszkole to naprawdę te tysiąc złotych za możliwość studiowania w cywilizowanych warunkach wydaje się ceną przyzwoitą.

Anonimowy pisze...

a co to za robota?

miku1986 pisze...

Aktualnie od kilku lat można studiować na PJWSTK zaocznie co pozwala wczesnie zaczac pracowac i zdobywac doswiadczenie w tym co sie lubi. Sam jestem na zaocznych na tej uczelni i mnie teraz rata za semestr na trzecim roku kosztuje 673 zl na miesiac - wiec nie jest strasznie. Fakt faktem pieniedzy nikt za darmo nie rozdaje i jak chce sie duzo zarabiac to trzeba cos konkretnego umiec, a nie tylko miec papierek... chociaz wiem ze sa wyjatki od tej reguly :).

7PGXW pisze...

Właśnie, nikt się nie obraża. ;) Wrzuć na luz.

Anonimowy pisze...

No ale to skok na głęboką wodę, zwłaszcza jak się nie mieszka w wawie i trzeba by było się rozglądać za akademikiem który cię przyjmie. Oczywiście nie za darmo.

Marcin pisze...

Akademik? Można pomarzyć. A dorwać jeszcze (przynajmniej) drugie tyle - ile żądają obecnie od studentów za prywatne kwatery (nie tylko w Wawie) to dalszy ciąg zabawy. Cóż, nie zawsze można mieć wszystko co się chce. A przynajmniej nie od razu.

Się nie przejmuj i próbuj innymi drogami. Tym, którzy w trakcie studiów myślą o wyjeździe do JP, polecam poszukanie informacji o programie Vulcanus. Nie jest dla wszystkich, trzeba się przebić przez innych chętnych z całej Unii, ale sposób jest. Mnie niestety jak na razie się nie udało, ale co tam, nie ma się co przejmować ;).

Antares pisze...

WiT gratulacje z powodu obronienia magisterki :) Na PJWSTK wieści szybko się rozchodzą :)

WiT pisze...

Dzięki!