wtorek, 12 sierpnia 2008

Meldunek z Polski

Nasza 3-tygodniowa niesamowita przygoda z wyspą dobiegła końca. Pozostały nam zdjęcia i niezapomniane wspomnienia takie jak: rosyjska podniebna flota, wysublimowany klimat na moskiewskim lotnisku, Narita, Wit z Małżonką, codzienny wielki upał, niecodzienny malutki deszczyk, pola ryżowe, kilometry zaparkowanych rowerów, zielona herbata, gioza, Virgin Vodka, polska kiełbasa i śledzik, sushi, imbir, wasabi, sklepy kombini, czyste pociągi, bezpieczeństwo, JR, umiejętność stania w kolejce, koniecznie Shibuya i Starbucks oraz władczyni pierścienia, parasolki, automatycznie otwierane i zamykane drzwi w taksówkach, ukłony, masy ludzi, głośne sklepy, automaty z napojami, kozaki i czapki zimowe w upał, onigiri, buddyjskie i shinto świątynie, Shinjuku, maseczki na twarz, podróż Shinkansenem, Kobe, 28 piętro, piękny widok, Mona z mężem, Greg i Uka, Yebisu, nihonsiu, ostatni pociąg, tatami, śpiochy w pociagach, Nara, jelonki, Todai-Ji Temple, włochate drzewa, Osaka, neony, różowe Japonki, rybki w ciąży, sfermentowana fasola i inne przysmaki, napiwki a raczej ich brak, pajęczyny wiszących kabli, Kioto, kimona, lody o smaku zielonej herbaty, dzielnica gejsz, Yokohama, trzęsienie ziemi, tłusty ramen, molo, niespodziewany alarm na szczęście nie przeciwpożarowy, okonomiyaki, Pachinco, Krupówki, Saporo, Tokio, ogrody cesarskie, Kamakura, Wielki Budda, Akihabara, Asakusa, Ueno, kałamarnice, kraby i ośmiornice, jeszcze raz ramen, wróżby, fajerwerki, fikający Japończycy i wysocy Gajdzini, Harajuku, dziwne panny, nintendo wii, Odaiba, Hakone, siarka, jajka i niewidoczna góra Fuji, lekcja sushi, Disney Resort, Onsen, ostatnie godziny, Taio Cruz, Robyn, żal wyjeżać, pożegnanie, ostatnie sushi w samolocie…smak Japonii pozostanie w nas na zawsze. Domo arigato wszystkim za spędzone chwile i dozo następnym razem. Sayonara.
























6 komentarzy:

kojn pisze...

Świetne podsumowanie! Brzmi jak fakntastyczne wakacje ;)

Adamo feat. Kala pisze...

Bez wątpienia...
ps.: w podróży do Hakone bazowaliśmy na Waszych doświadczeniach - jajka były smaczne, wzieliśmy nawet majonez ze sobą ;)

Anonimowy pisze...

Shiodome Centre! zdjęcie z zegarem! Qurcze b yłam w tokio rok temu. Brakuje mi zapachu od morza. Tego że nikt mnie nie popychał w metrze...ale i tez i tego że japończycy mają totalne zaburzenia błędnika.
Mergy

kojn pisze...

:)

Puchatek w Szortach pisze...

Sliczne podsumowanie :D

A tak z ciekawosci, fajna byla ta kolejka z Indy Jones'a w Disney Sea? Akurat byla zamknieta ( razem z Vulcano-thingy ) jak tam bylismy.

Kurde, podobalo mi sie w Japonii jak nigdzie indziej, a ta lista tylko to wszystko przypomina :(

xoen@o2.pl pisze...

jak ja Ci zazdroszczę, dobry człowieku..
wspaniałe doświadczenia, wspaniały blog...