piątek, 18 lipca 2008

Poorando-jin Tokyo-to deau

Wczoraj wielkomiejskie Tokio zrobiło na nas ogromne wrażenie - Shibuya, Harajuku, Shinjuku; wszędzie przewija się lawina uśmiechniętych ludzików, którym nie straszny upał; wszystkie zamknięte pomieszczenia są klimatyzowane - sklepy, metro, pociągi - co jest generalnie ratunkiem lecz momentami może stać się zdradliwe dla
zdrowia; każdy radzi sobie na swój sposób - parasolka, krótkie "gacie", spódniczka...









Dziś na drodze stanęła nam "Narita san" - kompleks świątyń - to dopiero jest prawdziwa Japonia...niespotykany klimat...










Jedzenie - to kolejna rzecz na którą tak czekaliśmy - jak wcześniej pisałem Nasza gospodyni wspaniale gotuje, mamy za sobą kuchnie chińską, tajską i japońską oczywiście. Dziś - niespodzianka polskie śledzie z Wisły które dzielnie przebyły z nami ok 9500 km. Jutro Kansai (Kioto, Kobe, Nara) czeka nas podróż Shinkansenem - prawie 600 km w 3 godziny - śpimy u Grzegorza (pozdro Grzesiu) na tatami...wow...ok kończymy na dziś relację z Narity ...musimy zacząć smażyć kiełbasę z cebulką...pozdro dla wszystkich - Kala i Adamo!

7 komentarzy:

SunRider pisze...

Utwierdzam się w przekonaniu że do końca życia będę się zachwycał wszelakimi zdjęciami z Japonii!

Pozdrawiam i życzę udanego wyjazdu XD

Anonimowy pisze...

Adamul, Adamul! Toz Was wywialo! Bawcie sie dobrze i zwiedzajcie duzo. :) Buziak dla Karoliny i Jacka z zona.
pogs'ikowa

TOMa pisze...

dobry reportaż!

Maciek pisze...

swietne zdjecia ;)

Anonimowy pisze...

ahh yuko ogura <333

Lukis pisze...

Najlepsza wstawka od... niepamiętnych czasów =] Pozdrawiam wszystkie zdjęcia superanckie oczywiście czekam na więcej =]

Anonimowy pisze...

Nareszcie cos ciekawego bo blog zaczynal zdychac smiercia naturalna. Zostancie tam dlugo, niech bedzie co czytac i ogladac!