wtorek, 29 lipca 2008

Drugie danie

Kolejna porcja naszych klatek...tym razem Yokohama, Kamakura i Tokio. Coraz to nowsze zakątki centrum Japonii robią na nas równie wielkie wrażenie jak dwa tygodnie temu. Dzień zaczynamy w konwiniensie - jakieś smaczne wodorosty na zdobycie energii bądź shushi bar - podobnie jak w restauracji na Nowogrodzkiej w Warszawie, podjeżdża talerzyk ze świerzutkim sushi - maki, tsunasarada, mushiebi, shimesaba... mniam, oczywiście zielona herbata zimna bądź ciepła. Dalej kierujemy sie do JR'a - tutejsze PKP - z przewodnikiem w ręku bądź przy boku (WiT, Uka i Gregg) i buszujemy. W międzyczasie jakiś lanczyk i dalej nabieramy siłę w chłodnym miejscu na kolejne kilka godzin. Wieczorem najczęściej przerabiamy ramen - tutejszy rosołek, okonomijaki i np. lody o smaku zielonej herbaty. Jak nas najdzie to robimy sobie polski wieczór z pasztetem podlaskim i szprotami w oleju. Jutro w planach mamy wyprawę do Hakone - jest tam ponoć piękny widok na górę Fuji. Mamy nadzieję, ze pogoda nie pokrzyżuje nam planów, dziś trochę grzmiało i padało. Pozdrawiamy wszystkich czytelników!
















3 komentarze:

Kelso pisze...

powinnicie pojechac w Kii Mountain Range!:) wrocilem stamtad wczoraj i wrazenia niesamowite... calkowita ucieczka od bezsennej metropolii i zapierajace dech w piersiach widoki. No w Polsce akurat takich nie znajdziemy :)

Pozdrawiam,

Rafal

SunRider pisze...

Bo Polska to nie Nihon :D Uwielbiam przeglądać od was foty...

Tym razem zdjęcia wieżowców w pomarańczowej poświacie...

Sliwa pisze...

Ładne zdjęcia ;).

Ale ten byk przy sushi, eh :>