czwartek, 5 czerwca 2008

Jeszcze o Anglii i o Euro

Moja pierwsza w życiu delegacja dobiega końca. Dwa tygodnie w typowym angielskim miasteczku, przy typowej angielskiej pogodzie i z typową angielską kuchnią mogę uznać za udane. Szkoliłem się i pracowałem we wspaniałej atmosferze, w doskonałym miejscu. Wyobraźcie sobie jakby Wasza firma wynajęła pałac w Wilanowie, z basenem, ogrodami i pasącym się między nimi pawiem albinosem. Wkoło lasy, pola po horyzont. Doskonała odskocznia od tokijskiej dżungli z betonu.
Posmakowałem też angielskich śniadań, wymyślonych kiedyś dla klasy robotniczej bomb kalorycznych smażonych w oleju. A myślałem, że w Polsce jadamy ciężkie śniadania. Na szczęście koledzy wybudzili mnie z szoku tłumacząc, że raczej nikt tak naprawdę tego english breakfast w Anglii nie je, tylko turyści.
Obaliłem też w sobie wielki mit. Zobaczyłem Londyn, chyba najbardziej obszczany przez niekontrolowany napływ imigrantów kawałek tego pięknego kraju. Kiedyś myślałem, jak to fajnie byłoby urodzić się Brytyjczykiem. Teraz wycofuję to pragnienie. Może i byłoby fajnie, ale nie teraz a może nie w Londynie.
Przywykłem już do komfortu cywilizowanego kraju, z cywilizowanymi ludźmi. Uodporniłem się też trochę od wad życia w Japonii, o których to, dostaję takie zarzuty, pisałem najczęściej na łamach tej strony. Anglia zaliczona po łebkach, szkoda mi jej trochę.

W Londku odwiedziłem ziomka (którego autorstwa kilka fotek na zachętę poniżej), zobaczyłem jak się żyje w pięciopiętrowej polskiej komunie w drugiej strefie, prawie centrum. Pojadłem też ryby z frytkami, zostałem przeszukany na obecność narkotyków pod ziemią i zbadany na zawartość materiałów wybuchowych na powierzchni. Ini, dzięki za tour-de-lądon, było świetnie. Poganiu - szkoda, że Was nie udało mi się odwiedzić. Następnym razem!




Zaraz po powrocie, w walce z dżetlagiem nie pomoże mi na pewno mecz Polska-Niemcy. Transmisje z Euro2008 przeprowadza wiele oficjalnych serwisów internetowych, jak uefa.com, bbc.co.uk czy polsat w spółce atm'em. Na tym ostatnim natknąłem się na ciekawy punkt regulaminu świadczenia darmowych bądź co bądź usług streamingu na żywo:

4. Użytkownikiem Serwisu może być jedynie osoba, która zarejestruje się w serwisie Euro 2008 i jednocześnie nie jest abonentem usług dostępu do sieci Internet świadczonych przez Telekomunikację Polską SA i/lub Netia SA ani operatorów sieci zagranicznych...

22 komentarze:

4ever16 pisze...

Mam trochę bardziej pozytywne niż Ty, wrażenia estetyczne z pobytu w Anglii, a konkretniej w Leeds. Mnóstwo młodych i przyjaznie nastawionych ludzi.
Samo miasto spodobało mi sie na tyle, że z chęcią tam bym zamieszkał, może nie na stałe, ale...

Jedynie co mnie poraziło to strasznie widoczny podział klasowy, tzn. "slumsy" to slumsy, a city to bentleye i aston martiny.
To również w Anglii zrozumiałem/ujrzałem na czym polega rasizm...

A Londyn ma to do siebie, że tam jest to wszystko - o czym wspomniałem - jeszcze bardziej wyraziste, z dość oczywistego powodu.

Puchatek w Szortach pisze...

Co do brytyjskich sniadan, ktos Cie zle poinfmowal - drugi rok juz tu w akademiku mieszkam, wiec widzialem juz najmniej pol setki sniajadacych Brytoli i kazdy jeden wcina rano jajko sadzone na patelni tluszczu, fasolke ciezka jak z betonu i kielbaski z trocin. Codziennie, a nie rzadko takze na lunch. Zreszta, wiekszoci studentow zagranicznych tez po to siega i potem sie na mnie dziwnie patrza jak sobie tosta serkiem topionym z papryka smaruje :P

Ale po dluszym pobycie Londyn da sie lubic, wiele fajnych rzeczy mozna tu robic, trzeba tylko wiedziec jak je znalezc :)

WiT pisze...

Ci sami kolesie powiedzieli mi, że "cała Anglia kibicuje Polakom", w związku z tym, że nie mają komu no i każdy ma sąsiada Polaka. W ogóle cieszymy się tu zaskakującą popularnością. Podobno jesteśmy ponadprzeciętnie pracowici...

Paul G. Matuszyk pisze...

W pracy tu jedza inglisz brekfest - nie ma gadania (pracowalem w paru firma, wszedzie kapiace tluszczem bekony, pieczarki, do tego tosty, sparzone pomidory (brrr) i wiele innych wynalazkow (np. krojenie nozem kromki chleba - nagminne).

anjel pisze...

AAle o co chodzi w krojenie nożem kromki chleba. Moja babcia często tak robi, hej ^_^
Puchatek m achyba rację, że, znając odpowiednie ściezki, można zobaczyć to miasto ze świetnej strony.

PS.
(Witu...jak tam kasztankii...?)

Maciek pisze...

Witam, dzisiaj znalazlem Twoj blog i od godziny czytam wiadomosci od pierwszego dnia stworzenia blogu, bardzo przyjemnie sie je czyta;)
Brakuje mi troche wiadomosci o tym na jakich studiach byles i jako kto pracujesz w Tokyo
Fajny bylby taki miniporadnik jak dostac takie praktyki i czy np. musiales znac japonski itp.

Dla lubiacych tematyke japoni/tokio polecam http://youtube.com/user/tokyocooney , najlepszy videoblog o zyciu w tokio ;)

KSsince1987 pisze...

Krojenie nozem kromki chleba to oznaka dobrych manier przy stole...
Bardzo podoba mi sie pierwsze zdjecie :)
Super, ze juz wrociles, nie moge sie doczekac porcji kolejnych newsow i zdjec z japonii.
A co do tego regulaminu to... skad ja mam w takim razie internet brac skoro wszystko jest zabronione? :) kochana polska :D

Iwona pisze...

Japonia znacznie różni sie od innych krajów niby cywilizowanych, niby.... kulturka, pospiech kontrlolowany, żadnych stłuczek na ulicach, uśmiech opanowany, nikt nie namawia, nikt nie przymusza a wszystko się toczy, bez wygłupów i pijanych. Brzmi nudnie ale potem trudno się przyzwyczaić do Polski i jej nieregularności.

Maciek pisze...

Mnie wlasnie ciekawi jakie sa szanse wyjazdu do Japoni, narazie dopiero jestem na drugim roku studiow, wiec zanim je skoncze chcialbym przynajmniej dowiedziec sie o wymaganiach, aby moc tam jechac

Anonimowy pisze...

maciek, jakie szanse jakie wymagania o czym ty mowisz? kupujesz bilet i jestes prosciej sie chyba nie da... 3 miesiace masz na znalezienie pracy, a jak sie bedziesz staral to znajdziesz po kilku tygodniach

Maciek pisze...

znalezienie pracy w 3 miesiace jest juz wymaganiem:)
Chcialbym aby to bylo tak latwo jak to opisales, ale nigdy nie jest tak kolorowo
A chodzilo mi, czy jest mozliwosc zalatwienia kontraktu pracy w japoni juz w polsce( w wojewodzkim urzedzie pracy/ w ambasadzie - cos takiego), jak nikt nie wiem to spoko, po prostu bede chlonac posty WiTa i innych osob na tym blogu:)

Puchatek w Szortach pisze...

Maciek, a z jakiej dzialki? Jak z inzynierii, wzglednie informatyki, to Ci moge pare przydatnych adresow wskazac

Radek pisze...

.Akihabarze sieja postrach ... masarka!

Maciek pisze...

Puchatek wlasnie informatyka :D (nie ma to jak miec pelno czasu na serfowanie w necie przy pisaniu projektow :P)

Anonimowy pisze...

jak to nie jest tak kolorowo, przyjechalem do Japonii na wizie turystycznej po okolo 2 tygodniach znalazlem prace (sektor IT - management), nie znam japonskiego. Ogloszenia o prace tutaj: monster.com
Jezeli jeszcze nie wiesz to elementem rektutacji sa rozmowy kwalifikacyjne, wiec musisz byc na miejscu, chyba ze jestes tak dobry, ze headhunterzy zlowia cie sami. Po roku zmienilem firme lecz bagna pracy tutaj jak widze uniknac sie nie da - po zakonczeniu kontraktu zmieniam kraj ASAP. Cen swoje zycie i pracuj w kraju gdzie kultura pracy pozwoli ci sie nim rozkoszowac = unikaj Japonij jak ognia - ucz sie na nie swoich bledach.

Maciek pisze...

Nawet na 1-2 lata nie oplaca sie wedlug ciebie tam leciec/zyc/pracowac? Osobiscie nie znam zadnej osoby, ktora bylaby kiedykolwiek w Japoni, jedyne co wiem to opisy z takich blogow i vblogow , wiec jestem bardzo ciekawy uwag osob, ktore tam byly

Garar pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Garar pisze...

Witam!
Puchatek pisał ze jak ktoś jest na informatyce to może podesłać ofrty pracy. Ogólnie o mnie to w taki czy inny sposób do japoni pojade, ale zawsze lepiej jest mieć cos wczesniej.
Moj email: krystiankichewko@gmail.com


Krystian
Z góry dzięki

Puchatek w Szortach pisze...

Z ta oferta pracy to troche nadinterpretowales :P Ale znam kilka miejsc, gdzie mozna sie starac o praktyki da studentow, czesc przez wakacje, czesc na dluzej. Jesli ktos chce sie wiecej dowiedziec, to piszci e na puchaty_ja@poczta.fm, w komentarzach o tym dluzej zasmiecac nie wypada.

Anonim pisze o bagnie pracy, zreszta nie on pierwszy - jestem teraz od krotkiego czasu w Tokyo i tak patrzac po ludziach mi sie wydaje, ze Was ostrzega w dobrej wierze, chyba trzeba miec sporo szczescia, zeby skonczyc z praca, ktora pozwala na normalne zycie poza nia.
Tym bardziej polecam tym, co moga rozejrzec sie za praktykiami na np. dwa miesiace, by poczuc, posmakowac, ale nie zostac na sile to uczepionym.

WiT pisze...

Rzeczywiście niezła masakra w Akibie. Facet złapał ostrą frustrację. Jakby pomieszanie efektów gry w GTA4 z konsekwencjami rozsyłanego niedawno rachunku za Residential Tax.

Puchatek w Szortach pisze...

Kurcze, dwie godziny wczesniej, a bym tam wdepl na tego kretyna :| Szczesciem najpierw pojechalismy sobie na Asakuse, a dopiero potem ogladac francuskie sprzataczki.

Maciek pisze...

japonczycy beda teraz uwazac,ze mieszkaja w niebezpiecznym kraju - mimo to, ze i tak jest to jeden z najbezpieczniejszych krajow;)

Puchatek wyslalem do ciebie maila, jakby co moj adres to maciekj7@gmail.com , na te wakacje raczej do stanow pojade wiec, do nastepnych wakacji jest sporo czasu i bardzo mi sie nie spieszy obecnie z tym tokyo, ale jednak jak jest jakies info o praktykach/pracy itp, to chcialbym wiedziec o tym:)