niedziela, 22 czerwca 2008

Heartbeat

Żyję.
Nie piszę, nie robię zdjęć. Nie ma o czym, nic nowego wokół mnie. Noce zarywam na ćwierćfinałach półfinałach; lekcje japońskiego mam niemal codziennie. Do tego praca, dom, praca, drugi dom. Może za tydzień przeprowadzę się do upragnionego normalnego mieszkania. Piszę może, bo czekam na orzeczenie lorda mojego landu - czyt. landlorda - czy jestem godzien mieszkać w tym budynku czy nie. Jak wiemy z autopsji jednym z kryterium doboru mieszkańców (obok nie/posiadania psa czy instrumentów muzycznych) jest nie/bycie cudzoziemcem. Nie każdy szanujący się obywatel tej wyspy życzy sobie by w jego najbliższym otoczeniu mieszkał jakiś gajdzin. Jeszcze przyjdzie mu na przykład do głowy nago chodzić po mieszkaniu bez firanek (pozdrowienia dla Grega) albo śmieci nie będzie wyrzucał prawidłowo. Raz na przykład, podczas oglądania mieszkań, zostałem ostrzeżony, że gdy ew. pójdę poznać właściciela budynku to powinienem założyć garnitur. Takie tam, niuanse.
No nic, w każdym razie chciałem szanownych Czytelników uspokoić, że w lipcu będzie bardziej interesująco.
Tak myślę.

PS. W momencie gdy klikałem PUBLISH dość silnie zatrzęsło. Ale spoko, tak jak pisałem, żyję.

8 komentarzy:

RadaZ pisze...

No to trzeba czytac u konkurencji. ;P

Likurg pisze...

Bardzo ciekawe. Szczególnie interesujący jest stosunek rodowitych mieszkańców do obcokrajowców. Niedługo rozpoczynam studia dyplomatyczne i pomału zastanawiam się nad specjalizacją. Dlatego staram się poznać kulture japońską. Niestety narazie jednyną rzeczą która mnie odstrasza to język.

Myron pisze...

Wszystkiego da sie nauczyc ;)

Likurg pisze...

Mam nadzieje. W sumie ucze się od jakiegoś czasu więc w nauce jestem wprawiony, myśle że trochę pracy i opanuje ten język. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

Anonimowy pisze...

WiT czyzby Cię mała depresja dopadała,jakieś znuzenie czy co..
Trzymaj się :)
ja tez moze za miesiąc odwiedzę na dawa tygodnie Yokohame:)

serdecznie pozdrawiam

TOMa pisze...

czy u ciebie też przerwało transmisję z ostatniego meczu (Nie/Tur)?
z powodu burzy nad Wiedniem.

WiT pisze...

To daj znać anonimowy, może jakiś kieliszek przechylimy w ramach topienia depresji?

Toma - nie wiem, nic mi nie przerwało, może akurat wyszedłem do kibla albo przysnąłem...

Anonimowy pisze...

dobra Wit ...dam znać .Tylko ze z tym kieliszkiem to będzie trochę cięzko bo ja jestem kobietą i prawdę mowiąc nie przepadam za mocnymi trunkami,ale moj mąż to owszem lubi (od czasu do czasu)

pozdrawiam

Kinga T.