niedziela, 4 maja 2008

Majówkowe portrety, część 1

"Front kwitnienia wiśni" przychodzi na Hokkaido akurat, gdy mamy tzw. "Golden Week", który niestety w tym roku nie jest zbytnio złoty, bo tylko cztery dni wolnego.
Nieodzownym elementem tej "serii świąt" jest polonijne hanami, czyli oglądanie wiśniowego kwiecia. Podczas nieobecności zawodowców postanowiłem pobawić się w portecistę, bo taki piknik to dobra okazja na poznawanie ciekawych ludzi. Na przykład takich, którzy w normalnych okolicznościach nie pokażą ci swoich pleców...










7 komentarzy:

Ayu pisze...

super, super!! :)

Co do ostatniego zdjecia: yakuza?!
Napiszcie moze cos na temat tatuazy w Japonii. Sa one zakazane? Jesli nie to czy i tak moza miec przez to problemy?
Podobno tacy panowie z tatuazami na plecach to gangsterzy... ;)


Pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

Dzięki za zdjęcia :D

Tatuaże to indywidualna sprawa każdego człowieka... tak jak w Polsce, w Japonii też nie są raczej zakazane :P

A co do tych panów.. .to faktycznie... mają tatoo w stylu yakuza... jakieś wyjaśnienia Kab?

SunRider

Anonimowy pisze...

tez mi sie to z yakuza skojarzylo - ponoc w Japonii osoby z tatuazami sa wypraszane z niektorych lazni, czy basenow - nawet z malymi np motylkami- a obsluga przeprasza, mowi ze wie, ze pan/ani nie jest yakuza, ale prosi o opuszczenie.

No a ci panowie maja ewidentnie tatuaze w stylu gangsterow - tak motywem, jak i rozmiarem i polozeniem :)

WiT pisze...

Widziałem na własne oczy, że nawet panowie z małymi "motylkami" nie są wypraszani z łaźni czy basenów.
Nawet tacy z bardzo bardzo małymi...

Kabura pisze...

Nie ma najmniejszych wątpliwości co do zawodu panów, z którymi bawiliśmy się wczoraj. Przedwczoraj bawiliśmy się z rybakami, też przypadkiem (choć bardziej bawiły się wspólnie nasze dzieci). Taki urok parkowego BBQ, można pogadać z ludźmi, których trudno zaczepić na codzień.
A propos tatuaży - posiadacz może dać sobie spokój z publicznymi łaźniami, bo przyzwolenie społeczne dla tego "samookaleczania się" jest mikroskopijnie nikłe, do tego "igła = zagrożenie chorobami".
Dlatego pewnie dali się namówić na sesję zdjęciową - wiedzą, że my podchodzimy to tych malowideł jak do dzieł sztuki, a nie tylko jak do oznaki przynależności do gangsterskiego świata.

Puchatek w Szortach pisze...

Ano gangstersko wyglada ten chlopak drugi od prawej z pluszowym samochodzikiem na lancuszku przy pasie:P

Kabura pisze...

He he, dlatego wielu Japonczków, którzy z nami przyszli, bardzo się zdziwiło, kiedy panowie się obnażyli.
Są poważnymi pracownikami naszej dzielnicy rozrywki, a straszenie klientów nie wyszłoby im na dobre. Trzeba dbać o wizerunek - najlepiej przy pomocy elementów kamuflujących typu "kawaii" :)