sobota, 31 maja 2008

UK na bieżąco

Skoro goście też nie mają o czym pisać to chociaż wstawię strumień świeżych fotek z bieżącej dla mnie wyspy.

piątek, 23 maja 2008

Maj?

Dwa tygodnie po powrocie do Japonii śmignęły mi jak obiad Bogdanowi na imprezie. Nie zrobiłem żadnego zdjęcia, wyspałem się dwa razy, odebrałem zaległe koszule z pralni i wydałem dwa many na pociągi. Z rzeczy poza pracą pamiętam tylko jak Melun z kolegami wpadli do mnie wczoraj wieczorem. Wystarczyły mi dwa piwa.
Poza tym wywołałem i zeskanowałem klisze z Polski, kilka zdjęć, ku pamięci poniżej:






W niedzielę znów lecę do Europy. Tym razem Lądek, Lądek Zdrój, czy coś w tym stylu...
Zdjęcia na bieżąco tutaj.

czwartek, 15 maja 2008

Prosimy, rób to w domu

Czy ktoś z Was widział kiedyś jakąś cudzoziemkę z zalotką w pociągu, bo ja nie?

środa, 14 maja 2008

Polska w moim cyfrowym oku

W oczekiwaniu na wywołanie filmów (mam nadzieję nie prześwietlonych przez rentgen na nie jednym lotnisku) zgrałem kilka nielicznych fotek z mojego cyfrowego aparatu. Wspomnienia są jasne.














Pozdrowienia dla ekipy z Koszyckiej!

wtorek, 13 maja 2008

Shokująca Polska

Majowe wakacje zakończone. Było przyjemnie, treściwie ale jak zwykle za krótko. Na początek Polska z perspektywy mojej małej Kwitnącej Wisienki.

okolice Stadionu Dziesięciolecia aka. Jarmark Europa, w przewodniku opisany jako must-see.
Łazienki Królewskie
Auchan przy Modlińskiej
gulasz przy drodze
rzodkiewki w Zakopanem
szyszka na Gubałówce
targ góralski
Kraków i jego liście
czekamy na tramwaj nr 71

wtorek, 6 maja 2008

Wierzchołek wśród mgieł powodzi

Złotość przechodzącego właśnie na ciemną stronę czasu, w przeszłość Tygodnia była dla ogółu Japończyków zarówno zobowiązująca, jak i mobilizująca do aktywności. Każdy powinien był dokądś zawędrować, popodziwiać jakieś dzieło sztuki lub natury. My wybraliśmy to drugie i w Dzień Dziecka przecierając jeszcze wąskie od niedoboru odpowiedniej ilości faz R.E.M. oczy jednak z pewnym podekscytowaniem zasiedliśmy w pociągu zdążającym do stóp mglistej góry Takao 高尾 – Wysoki Ogon (?). Natura ogarnęła nas przytulnym kożuchem mgły, której zapewne zawdzięczamy względny brak tłumu.


Spośród bieli wyłaniały się czasem takie oto perły.



Tuż przed szczytem najmłodsi zwątpili w istnienie rezerw siły w swych niedoświadczonych nogach. Pocieszenie posiadacza stóp już schodzonych pomogło.


Wierzchołek przywitał nas całkiem znaczną liczbą zażywającego wolnego czasu materiału ludzkiego oraz o-bentami ku napełnieniu żołądka.



Istnienie Złotego Tygodnia można uznać za zadośćuczynione.


Gorące dango.

niedziela, 4 maja 2008

Zawidziane na kampusie

W ramach długoweekendowego przeglądu dyskowego, wpadło mi w ręce parę zdjęć z kampusu uniwersyteckiego.
W marcu japońskie uniwersytety nie należą do studentów i nauczycieli, ale raczej do osób starszych, które wykorzystują czas wakacji studenckich na spacery po (często) pięknych, przesiąknietych naukową atmosferą kampusach i delektują się ciszą.
Cisza ta przerywana jest w jednym dniu - ogłoszenie wyników egzaminów wstępnych.
Dla wielu w tym dniu kończy się długi etap przebijania się przez japoński system oświaty, a rozpoczyna się okres odprężenia zwany studiami. Dla innych to kolejny krok w ich szczegółowo zaplanowanej ścieżce kariery.
Ale jednych i drugich, i pewnie jakichś trzecich, czeka jeszcze jeden trudny wybór - na jakie zajęcia pozalekcyjno-wykładowe się zapisać.
A wybór jest szeroki: od kółka miłośników kaligrafii, przez drużynę futbolu amerykańskiego na judo skończywszy.
Żeby "ułatwić" nam wybór, przedstawiciele każdej drużyny, każdego kółka wciskają nam mnóstwo makulatury i w mniej lub bardziej nachalny sposób przekonują nas, że to właśnie my najbardziej kochamy literaturę epoki Heian.
Chodzą słuchy, że robią to nie tylko z miłości do literatury jakiejkolwiek, czy też sportu, okazuje się, że za każdego świeżo upieczonego studenta dostają konkretne pieniądze, które później mogą spożytkować np. na huczną imprezę pod szyldem terenowych badań naukowych.


Za tą linią kończy się życie licealisty, a zaczyna twardy żywot studenta


Jak już wybierzemy swoich przyszłych kolegów wykaligarfują nam nasze imię i...
(komórka przydaje się, kiedy ktos ma nietypowe nazwisko:)

Zrobią sobie z nami zdjęcie. A na koniec...

...lekko nas wytrzęsą:)

Ps.

Japońskie ciacho ;)

Majówkowe portrety, część 2

Modne zabawki też sportretowałem (mowa o dwóch pierwszych zdjęciach, rzecz jasna)