wtorek, 15 kwietnia 2008

Pociągowy wykwit

W moim życiu lekki zastój. Żeby nie powiedzieć dwuletni. Cały zeszły tydzień padało, nawet nie wyjmowałem aparatu z szafy. Rutyna zmieniła tamte kilka dni w zjawę.
W tym tygodniu pierwsze dwa zlały mi się w jeden. Piszę z Keihin-Tohoku. Siedzę w kącie wagonu. Za późno już na godziny szczytu, za wcześnie jeszcze na alkoholowy fetor i ścisk ostatnich pociągów. Wracam z trzydziesto-sześcio-godzinnej zmiany, z przerwą na dwa piwa i 5 godzin snu. Przypomniały mi się właśnie stare czasy gdy jako praktykanci spędziliśmy z Kojnem trzy dni w tych samych ciuchach, implementując ogólne pojętą technologię, nocując w hotelu kapsułowym. Teraz kapsułę mam trochę większą i bardziej luksusową, ciuchy nadal śmierdzą tak samo a technologia ciągle opiera się władzy, admina.

1 komentarz:

Puchatek w Szortach pisze...

Powinienes zrobic cos szalonego! Na przyklad, zapolowac na hefalumpy!