sobota, 26 kwietnia 2008

Przegląd prasy

Do Nagano zawitał ogień olimpijski. Pięć osób aresztowanych (w tym jeden obywatel Tajwanu). Trzy osoby chciały przejąć ogień, czwarty rzucał jajkami a piąty pomidorami. Poza tym jeden z ostatnich etapów sztafety obszedł się bez większych komplikacji.

Jeden z zawodników drużyny piłkarskiej J-League, Kashiwa Reysol, został aresztowany za kradzież damskich majtek. Incydent ten miał miejsce w Kobe, 11 sierpnia 2001r. Prokurator zdecydował o aresztowaniu zawodnika wczoraj, po analizie dna w związku z inną sprawą. Imię i nazwisko 26-cio letniego piłkarza, zgodnie z prawem o ochronie nieletnich (w chwili kradzieży był nieletni) nie zostało ujawnione. Wiadomo jednak, że zawodnik regularnie grzał ławę w kadrze narodowej Japonii.
W 2006 roku piłkarz był podejrzany o włamanie i kradzież telefonu komórkowego i wspomnianych majtek ale został zwolniony z braku mocnych dowodów. Teraz już się chyba nie wywinie. Trener jest wstrząśnięty.

25-cio letni oficer batalionu szturmowego policji w Chiba popełnił samobójstwo strzelając sobie w głowę ze służbowego rewolweru. Tragedia miała miejsce w toalecie na lotnisku Narita, w piątek przed 13:00. Badane są okoliczności zdarzenia.

źródło: mdn

Dziś krótko, pozdrowienia z lotniska w Wiedniu.
Przerwa w blogowaniu do 12go maja.
W końcu jest golden week!

piątek, 25 kwietnia 2008

AF277

Jak wakacje to przygoda!
Zdjęcie zrobione na pokładzie samolotu AirFrance, lot AF277, stojącego właśnie na płycie lotniska w Sapporo (Japonia).
Samolot (lot z Tokio do Paryża) o 12:25 AM lokalnego czasu lądował awaryjnie w Sapporo po tym jak jeden z pasażerów, cudzoziemiec, zaczął krzyczeć ("Stop, stop..." i coś w niezrozumiałym dla nikogo na pokładzie języku).
Samolot przed lądowaniem zrzucił paliwo. W tej chwili, co pokazane na zdjęciu, trwa akcja zmierzająca na celu wyprowadzenie awanturującego się, wyglądającego na chorego fizycznie bądź psychicznie pasażera. Na pokład samolotu weszli policjanci i lekarz.

--
Update:
Pasażer po przywiązaniu do wózka inwalidzkiego został wywieziony na zewnątrz. Trwa uzupełnianie paliwa.

Update2: Samolot z pięciogodzinnym opóźnieniem doleciał do Paryża. Awanturnikiem był Niemiec. Próbował wtargnąć do kokpitu pilotów.

Over & Out

U mnie chwila przerwy w japońskiej rzeczywistości. Jadę naładować baterie do Polski. Plecak spakowany, plan opracowany.
Poniżej jeszcze kilka chwil z poranka industrialnego, zachowanych na kliszy.







środa, 23 kwietnia 2008

sobota, 19 kwietnia 2008

Poranek industrialny

Jako, że moi dwaj koledzy za oknem, kato-san i kobelco-san, właśnie kończą równać teren po wyburzaniu (chyba jednak będzie tu parking :D) również w soboty zrywam się na równe nogi o ósmej. Dziś pojechałem zobaczyć coś nowego, przestrzeń. Zwiedziłem całą linię Tsurumi.







piątek, 18 kwietnia 2008

Hanami reminiscencje

Pozostałości po Hanami, po przesławnej na świat w całej swej okrągłości świat wiśni oraz jej oglądaniu. Ludzie zbierają się wokół spiętrzonego stosu pudełek wypełnionych przeróżnymi szczytowymi osiągnięciami sztuki kulinarnej i, jak zauważono kilka wpisów temu, piją, jedząc symultanicznie. Jon szeregowo wykrzykujący pod kwiatowym sufitem nazwy trunków w poszukiwaniu ich amatorów wydaje się być świetnym, bo reprezentacyjnym przykładem rzeczonego zwyczaju. Zajście miało miejsce w Saitamskim Inariyama-koen.

Pracuj pracuj samuraju

Doskonałe podsumowanie minionego tygodnia.

czwartek, 17 kwietnia 2008

Pomysł...


...a może lepiej nie.

wtorek, 15 kwietnia 2008

ネットボランチ

Kąpiel w wannie z wysoką suchotą w ręku orzeźwia ciało i umysł.
Szybkie pytanie sprawdzające dla znających katakanę. Jak, nie pytając wujka googla, przetłumaczylibyście sobie ネットボランチ na język, nazwijmy go mówionym, np. szukając strony internetowej o routerach?

Pociągowy wykwit

W moim życiu lekki zastój. Żeby nie powiedzieć dwuletni. Cały zeszły tydzień padało, nawet nie wyjmowałem aparatu z szafy. Rutyna zmieniła tamte kilka dni w zjawę.
W tym tygodniu pierwsze dwa zlały mi się w jeden. Piszę z Keihin-Tohoku. Siedzę w kącie wagonu. Za późno już na godziny szczytu, za wcześnie jeszcze na alkoholowy fetor i ścisk ostatnich pociągów. Wracam z trzydziesto-sześcio-godzinnej zmiany, z przerwą na dwa piwa i 5 godzin snu. Przypomniały mi się właśnie stare czasy gdy jako praktykanci spędziliśmy z Kojnem trzy dni w tych samych ciuchach, implementując ogólne pojętą technologię, nocując w hotelu kapsułowym. Teraz kapsułę mam trochę większą i bardziej luksusową, ciuchy nadal śmierdzą tak samo a technologia ciągle opiera się władzy, admina.

środa, 9 kwietnia 2008

Analogi z yoyogi

Wyobraźcie sobie mnie skanującego klisze. Siedzę w gaciach na krześle, w białych rękawiczkach, z gruszką w ręku i przekleństwem na ustach. Przeklinam kurz, fotolab, producenta skanera i programistów aplikacji do jego obsługi. Do tego po kilkadziesiąt razy wykonuję te same czynności. Wstań, otwórz klapę, ustaw film, dmuchnij gruszką, zamknij klapę, usiądź, kliknij, czekaj, kadruj, kliknij, czekaj, czekaj, czekaj...
A po godzinie lub dwóch przekonuje się, że zdjęcia na które czekałem i tak nie wyszły. Te, które wyszły są blade jak maca, kurzu i tak nie udało mi się do końca usunąć i jest już późno i mam wszystkiego dość.











poniedziałek, 7 kwietnia 2008

wicinski.org

Osobiście zapraszam na wicinski.org. Tam przede wszystkim zdjęcia.

Siaba-daba

Kirin wypuścił niedawno na rynek oranżadę grejpfrutową o nazwie shava dava (co japończycy wymawiają "siabadaba"). Tak mi się też tanecznie kojarzy, musi dobrze wchodzić z wódką. Do promocji napoju producent zatrudnił byłego bojzbanda i niby aktora, niejakiego Ninomiya Kazunari aka. NINO, za którym panienki sikają lokalnie i globalnie. A ja, jako że się uczę katakany, uśmiechnąłem się tylko po pomyślnym przeczytaniu w pociągu siabadaba!

Spot reklamowy i klatki z planu do obejrzenia na youtube.

Halo? babcia?

Wiosenne picie pod drzewem (w skrócie hanami) przyciąga najdziwniejsze indywidualności w tym jednolitym tłumie. Jeszcze kilka fotek z zeszłotygodniowego odpustu w Gumiyoji.








czwartek, 3 kwietnia 2008

Studio

Po godzinach spędzonych na GH3 poszliśmy wczoraj z kolegą do prawdziwego studio. Mieści się ono na przeciwko północnego wyjścia z JR Kannai, na 12 piętrze; czynne 20 godzin dziennie. Każdy salaryman może przyjść i poszarpać strunę czy powalić w bęben. Cennik przystępny, 1000jpy za godzinę; za dodatkowe 200jpy można wybrać sobie gitarę, bas lub pałki. Ponumerowane i przyzwoicie wyciszone studia zajmują pół piętra budynku. Na wyposażeniu wzmacniacze, mikrofony, konsolety. Sesję można nagrywać. Kulturka.


wtorek, 1 kwietnia 2008

Yoyogi





Na tydzień przed właściwą imprezą, przy lekkiej mżawce, zniechęcającej temperaturze, przeganiani przez ciecia, głodni prawdziwej wiosny młodzi ludzie, testowali sprzęt i kondycję. Rok temu było tak. Jak będzie w ten weekend? Park Yoyogi zaprasza.