sobota, 15 marca 2008

W pustyni i w puszczy

Dziś wsiadłem do dziwnego pociągu. Yamanote, z Nippori do Tokyo. Kolega po prawej ubiorem udawał czarnego gangstera z Detroit. Zdradzały go jedynie głośne plemienne djembe z ipoda, którego miał na uszach. Po chwili na przeciwko pojawiła się ciekawa para. Facet po sześćdziesiątce, Japończyk, z poważnym choć podpitym wyrazem twarzy. Siedział, w ręku trzymając fioletową torebkę Victoria's Secret. Nad nim stała właścicielka o posturze szafy dwudrzwiowej, bardziej przypominająca białego mężczyznę. Wielkie, ciężkie męskie nogi wypaczały kształt fioletowych szpilek. Wyżej spódnica i wielki prochowiec. Całość dopełniała męska zniszczona twarz pomalowana w kolorze butów i torebki oraz wielki nos. Babka stała nad nim jakby pilnowała by nie uciekł. Jednocześnie jednak opiekowała się nim, gdy trzeba było trzymała go w pionie.
Dźwięki djembe przefiltrowane przez badziewne słuchawki ipoda tykały jak zegar w sypialni. Było już późno, lekki smrodek trawionego alkoholu w średnio przepełnionym pociągu doskonale kombinował się z trzema w/w obiektami na moim zawężonym już przez kilka lat mieszkania w wielkim mieście horyzoncie.
Dopiero gdy wstałem wysiadając okazało się, że kobieta jest naprawdę biała, jej postura pasuje więc do amerykańskiej średniej. Była wyższa ode mnie i nawet pomogła mi zdjąć torbę z półki nad głową. Moje thanks zabrzmiało tak niewinnie przy jej niskotonowym may I help you.
Ostatnio więcej czasu spędzam w tej dżungli. Nie zbieram jednak w niej owoców, raczej walczę o życie.




4 komentarze:

Higany pisze...

Moim marzeniem są badziewne słuchawki ipoda ;)

ania_odense pisze...

a to pierwsze zdjecie to tak jak w Lost in Translation? czy tam wszystkie ulice tak samo wygladaja?
blog super czytam codziennie trzymajcie tak dalej!

ufoq pisze...

Ja po trzech tygodniach miałem już serdecznie dosyć. Jacku, pozdro z Polski :) Dajcie znać jak będziecie.

evil_pill_man pisze...

hehe japoński wigger ;p