środa, 19 marca 2008

Rozpierducha

Jak już kiedyś wspominałem, tydzień po przeprowadzce do nowej klitki rozpoczęła się rozbiórka budynku na wyciągnięcie ręki. Wygląda na to, że po trzech miesiącach wyburzania (od poniedziałku do soboty w godzinach 7:54-17:05; przerwa na obiad 12:00-13:00) chłopaki zrównali budynek z ziemią. Niedługo, mam nadzieję, mój zwiędły kwiatek na balkonie odżyje kilkoma promieniami słońca, do czasu budowy nowego bloku. Gruzowisko wygląda tak:



mój balkon = pierwsze piętro budynku po prawej

3 komentarze:

Yuen pisze...

Ciekawa maja metode wyburzania... W kazdym razie 3 miesiace x ok 8h napieprzania roznymi twardymi rzeczami w tez twardy budynek, to musialo byc przezycie jedyne w swoim rodzaju

Higany pisze...

A ja jestem skazana na stare bloki w centrum miasta...

Massiro Shirosuke pisze...

Hehe, no ja też się przeprowadziłem ostatnio do nowego mieszkania tu w Kobe i mam taki sam problem. Chłopaki orają maszynami gruzowisko od rana do wieczora (robiąc sobie wolne od 12 do 13), można się zdenerwować czasem. O ile hałas mi nie przeszkadza to jak się budynek trzęsie to już niefajnie się robi. U mnie budowa nowego kompleksu potrwa rok - a później... siłownia okno w okno. :)