piątek, 28 marca 2008

Przebi(j)śniegi

Zrobiło się wiosennie, więc udaliśmy się do pobliskich gorących źródeł szukać wiosny. Pączki niby są, ale trzeba bardzo wytężać wzrok.

Jak na gorące źródła przystało, można moczyć nogi, można też moczyć jajka.

A po wymoczeniu spożyć w pobliskim sklepie z pamiątkami, dorzucając deser z fasolowym nadzieniem wmawiając sobie, że to pączek.


Jak ktoś niedojedzony, to na zewnątrz czekają popularne (chyba) ostatnio automaty z daniami na ciepło.

Ponieważ wymoczone we wrzątku nogi topią śnieg, zaczęlimy nożnie pomagać wiośnie spychając przeciwnika w głąb lądu.

Okazało się jednak, że wcale nie trzeba pomagać.

Niestety, to co wychodzi spod śniegu w mieście jest trochę mniej fotogeniczne...

2 komentarze:

lukis pisze...

WoW za tyle postów i zdjęć masz takiego ogromnego PLUSA że hej :] Pozdrawiam serdecznie !!!

Kabura pisze...

Nie bój, nie bój, idzie kwiecień, pewnie znów będzie dziura w życiorysie ;)
Ale za to wiem już, że będę w Tokio 21-23 maja. Może jakiś totalny zlot miejscowych czytelników TBN?