sobota, 9 lutego 2008

Kolacja....

Wczoraj wieczorem bylem na kolacji u Meluna i Jego Kobiety. Zaserwowali mi przysmaki japońskie w postaci Natto, ciastek ryżowych, surówki z wodorostów i ryby. Kolacja była bardzo oryginalna i smaczna, miałem jedynie problem z Natto - czyli sfermentowaną japońską fasolą. O ile smak był akceptowalny o tyle konsystencja mnie prawie przerosła. Nie mniej jednak uporałem się. Na deser przyniosłem tutejsze chipsy w postaci ośmiorniczek. Poległem. Podsumowując było egzotycznie i smakowicie :).








7 komentarzy:

kaila pisze...

o ja cie...wole nasze kiszone... ;]

Higany pisze...

Wygląda...apetycznie...
To ja lepiej pójdę na moją "poranną" jajecznice.

evil_pill_man pisze...

ow geez, jaki glut :D wygląda jakby to ktoś wycharkał przed chwilą xD, nie ruszył bym

Keru pisze...

Natto - jedyna rzecz, którą źle wspominam z Japan.

Dzinks pisze...

Mnie zaserwowano Natto i patrzono co się stanie, ale dzielnie spozyłem i nie mam złych wspomnień.

Puchatek w Szortach pisze...

Heh, pamietam, ze jak to probowalem zjesc, to mnie prawie oblazlo :P Te nitki sie ciagna lepiej niz roztopiony ser ;]

Leafnode pisze...

Tja, natto to nie jest to co lubię w japońskiej kuchni ;) Ale spróbowałem, żeby nie było, że zapach, konsystencja czy widok miał predefiniować smak - ale w tym przypadku tak właśnie było ;)