niedziela, 24 lutego 2008

Fukuoka

to kawał miasta na północy południowej wyspy Kiusiu. Z Tokio dwie godziny samolotem, ponad pięć pociągiem; cena podobna. Blisko stąd do Korei, trochę też cieplej i bardziej wilgotno. Odwiedziliśmy tu dobrego kolegę, który zażywa zesłania na prawdziwą prowincję, godzinę drogi z miasta jakimś pociągiem spalinowym. Swoją drogą kolega dołączył do tbn. Mam nadzieję, że z racji swojego profesjonalnego doświadczenia w Japonii już niedługo wyprodukuje dla Was sporo wartościowej treści.




ps. Pozdrowienia z tutejszego lotniska! Mamy dwugodzinne opóźnienie. Siedzimy i pijemy piwo oglądając film o niedźwiedziach.

11 komentarzy:

ShinnRa pisze...

To drugie zdjęcie bardzo ciekawie wygląda. To jest jakiś prześwit pod peronem czy tylko graficzna reklama jakiegoś baru ?

Graveer pisze...

Rzeczywiście drugie zdjęcie jest bardzo ciekawe. Wygląda to niesamowicie ;)

Anonimowy pisze...

wygląda mi to na billboard, ale tak dziwnie umiejscowiony. za nisko, chyba że jest na przeciwko peronu i mogą go oglądać osoby czekające na pociągi.
może WIT tu zajrzy???

k pisze...

a co za kolega dolaczyl? moze jakies imie, nick...obrazek? ;]

WiT pisze...

Tak, to jest prześwit pod peronem. Drugie ujęcie z tego miejsca tutaj.

A kolegę pewnie już znacie, stąd lub stąd.

Anonimowy pisze...

Cudownie, planuje spedzic wakacje w Fukouce i wszelkie informacje powitam z radoscia :) no to czekamy na kolege :D

Mo. pisze...

To sobie repertuar zaiste tematyczny wybrali XD. A jak wam się wydawało, że z tej dziurki można się tak łatwo wyrwać to... ;D. Na pewno dowiedzieli się co tu robiliście i z kim się zadajecie to was kwarantannie poddali XDDD.

Anonimowy pisze...

mo.: a wszystko z glowa ok "X DDD X DD XD" ?

Anonimowy pisze...

Mo., ale po Tobie pokechali hahaha.
Ale nie pekaj, jestesmy z Toba!

Leafnode pisze...

O, Fukuoka. Morita-sensei jest z Fukuoki. Na poljapie uczyła.

WiT pisze...

rzeczywiście, pamiętam ją