czwartek, 24 stycznia 2008

Mizuboso...

...czyli ospa wietrzna. Po dwóch dniach niby grypy moja gajdzińska skóra zaczęła pokrywać się czerwonymi kropkami. Wyguglałem objawy w wikipedii, sprawdziłem z rodzicami, nie chorowałem wcześniej. Udaliśmy się z Gregiem do szpitala, Greg w charakterze tłumacza, wyciągnąłem go z roboty. Zarejestrowaliśmy mnie w recepcji. Jako, że było po 15:00 wylądowaliśmy na ostrym dyżurze. Gdy zebrała się liczba 3 pacjentów oczekujących na zbadanie (m.in. jeden przywieziony przez karetkę) internista z asystentem zeszli do nas łaskawie. Facet wyglądał na 13 lat, miał farbowane włosy, fioletową koszulę i regulowane brwi. Jego asystent wyglądał jakby był jego partnerem życiowym, patrzył się w niego jak w obrazek i przytakiwał grzecznie. Lekarz popytał o objawy, obejrzał mój brzuch z prawej strony i twarz. Jego pewność siebie zmalała, gdy Greg zaproponował: "może to ospa?" Nie to raczej nie jest ospa stwierdził szybko. Asystent pokręcił głową przecząco. Powinienem przyjść jutro by zobaczyć się z dermatologiem. Już chciał kończyć gdy zaproponowałem, że może pokaże mu jeszcze lewą stronę brzucha. "A to może jednak być ospa", stwierdził. Asystent przytaknął, zapisał coś w notesie (założę się, że "ospa - sprawdzić!"). Sytuacja niewiele się jednak zmieniła
Przystojniak zaczął wypisywać skierowanie do dermatologa na jutro, gdy obydwaj z Gregiem po japońsku zassaliśmy głośno powietrze przez zęby, tsssssssss.
Lekarz zastygł. Partner życiowy zaproponował telefon na oddział po dermatologa (który nomen omen po japońsku nazywa się hifu-ko). Zostaliśmy wyproszeni na korytarz.
Po dwóch minutach zeszła pani dermatolog, z asystentką pół kroku w tyle. Weszła do gabinetu, przystojniak wprowadził ją w sytuację, że "gajdzin-sama jest na korytarzu, chyba z ospą ale on nie wie". Znów zostaliśmy uprzejmie zaproszeni do gabinetu, Pani doktor spojrzała na mój brzuch z lewej i z prawej, nawet mnie dotknęła jednym palcem i jednoznacznie orzekła - mizuboso des yo! Asystentka przytaknęła i zapisała coś w notesie... Pani doktor przepisała leki, wyjaśniła interniście na czym pokrótce polega ospa i wyszła, za nią asystentka. Ledwo zdążyłem podziękować.
Następnie ktoś pobrał mi dwie gigantyczne fiolki krwi, poszliśmy z Gregiem na ramen, po godzinie były wyniki, dostałem leki. Teraz leżę i kwiczę.

23 komentarze:

Anonimowy pisze...

pacjencie, lecz się sam.

Jack pisze...

A ja myślałem, że w Polsce mamy problem z służbą zdrowia... Po pobycie w UK stwierdzam, że mają burdel, syf i niewykształconą kadrę. A z tego co czytam w Japonii mają zadufanych leniwych doktorów na dyżurze.. Jednak w domu najlepiej, wszystkiego po trochu, ale cię najprędzej wyleczą. Chociaż i z tym się można kłócić bo gronkowcem noworodka ostatni zarazili znajomej... Ehhh.

pOdLaK pisze...

Powrotu do zdrowia zycze! ;-)

4ever16 pisze...

ooo! ospa w Twoim wieku to nie przelewki. A sytuacja w szpitalu podobna do tej z książki pana M.B.
gajdzin wie lepiej od lekarza co mu dolega, lol.

Nie drap się i życzę szybkiego powrotu do zdrowia!

Antares pisze...

Jak widać nie tylko w Polsce służba zdrowia to cyrk na kółkach. Mam nadzieję, że jeśli kiedyś uda mi się pojechać do Japonii to jednak nie będę miał okazji porównać;) Niemniej jednak jest to dobry przykład dla wszystkich nastolatków którzy powtarzają tylko "wyjadę bo tam wszystko jest lepsze". Ja na szczęście ospę przechodziłem jak byłem mały i poza blizną która przypomina, że coś takiego w ogóle miało miejsce nie pamiętam żadnych szczegółów. Życzę rychłego powrotu do zdrowia.

Anonimowy pisze...

"zassalismy glosno powietrze przez zeby"-faktycznie! tak sie robi i daje to efekty! Rewelacyjna metoda interakcji bezslownej-Drobny gest a jak bystro podpatrzony!
Wiadomo TBN to nie byle co!

Szybkiego powrotu do zdrowia!

Obsluga pisze...

Pamiętam swoją ospę, na szczescie razem z bratem chorwaliśmy, wiec nudno nie bylo i mielismy dwa tygodnie laby :) od szkoły.
Dobrze, że masz wii..

brad pisze...

Brak kompetencji w japosnkich szpitalach to taki sam standard jak korupcja w polskich. Moja zone operowali na wyrostek tylko po to zeby po 100krotnych sumimasen powiedziec, ze to NIE byl wyrostek lecz kamienie nerkowe...przekleta sekta lekarska, oligarchow japosnkich jedna wielka rodzina ktora z leczeniem ma tyle wspolnego co ja z dobrym traktowaniem postow iamzuli i carolajny

Anonimowy pisze...

Jacuś!

To już chyba Twoja druga "współpraca" z japońską służbą zdrowia. Pamiętam dentystę i Twoje problemy z polskim ubezpieczeniem.
Życzę zdrowia i jak najmniej kontaktów z jakąkolwiek służbą zdrowia.

Pozdrawiam
M.S.

Anonimowy pisze...

I przy okazji (przez nierozgarniętych lekarzy) zaraziłeś pół szpitala :) Ci którzy nie mieli ospy mogą złapać półpaśca.
Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do zdrowia.
Martyna

Shilon_2M pisze...

Wit, czytając ten artykuł da się wyczuc małe rozdrażneinie Szpitalem.
Moje wspomnienia co do wizyty w Szpitalu wyglądały tak: Szpital w Ginzie, bez zapisu poszlismy tak około 9 godziny. Na wejściu recepcja miło nas powitała, pomogła uzupełnić papiery. Trwało to 3 minuty. Póżniej siedlismy na poczekalni, czysto, dosyć wygodnie, tv. Lekarz poprosił do siebie po jakiś 5 minutach. Moje Maleństwo wróciło po jakiś 15minutach. Usmiechnięte i zadowolone, mówiła że lekarka była bardzo uprzejma i nawet starała sie mowić po angielsku choć i tak bez słownika nie obyło się :)..
Od razu skierowano nas do apteki po drugiej stronie ulicy. Leki mieliśmy po 10 minutach. Cała wyprawa trwała godzinę, bez żadnego grymasu.
Nie wiem jak dawno nie byłeś w Polsce i jakie masz info na temat szpitala. Postaraj sobie wyobrazić, przyjście do szpitala w kolejkę z samiutkiego rana. Kolejka to kilkanascie osób, bez masek na twarzy, chrykających i kaszlących na siebie nawzajem. Kompetencje, hmm lepiej nie myśleć ile godzin pracował juz lekarz nas badający i tez lepiej nie wnikac co sobie mysli pielegniarka o swojej pracy za jej płace. Szpitale przypominaja szkoly, do toalet lepiej nie wchodzić. Jeden wielki czeski film, nik nic nie wie.

Chyba czasami masz pecha i trafiasz na dziwaków.. :)

Pozdrawiam i miłej kuracji!!

WiT pisze...

Noo, pierwsza pozytywna opinia o japońskiej służbie zdrowia jaką w życiu słyszałem.

A co do półpaśca to z tego co ja czytałem to jest znikoma możliwość złapania półpaśca gdy nie miało się wcześniej ospy.
To działa tak jak opryszczka (wirus jest zresztą z tej samej rodziny). Najpierw ospa w dzieciństwie (łagodna) czy w wieku dorosłym (mniej łagodna - co widzę w lustrze), wirus zostaje na zawsze w organizmie i może się ujawnić w czasie obniżonej odporności organizmu jako półpasiec.

Lukis_Nysa pisze...

Życze szybkiego powrotu do zdrowia i przykro mi z twojej choroby aha i przepraszam ale nie mogłem się przestać śmiać czytając ten artykuł normalnie świetnie napisane Pozdrowionka !!!

Sarkun pisze...

ha, a japonska sluzba zdrowia uchodzi za dobra...

sam mialem ospe w wieku lat 20-paru... bardzo zle wspominam - zdziwiony jestem ze w ogoole mozesz pisac, ja mialem 40 stopni goraczki...

szybkiego powrotu do zdrowia!

Radek pisze...

.ja jak na razie jeszcze ospy nie miałem , czyli nadal jestem w kregu ryzyka :( super napisana notka ....
Pozdrawiam i Wracaj do zdrowia jak najszybciej :P
R!

myszołów pisze...

yo, wracaj do zdrowia i zapodawaj nam nowe posty, pozdrówki

evil_pill_man pisze...

jak ci lekarze tacy kijowi w tej japoni to moze zaczna sciagac polakow ;p fajnie by bylo ;p jeszcze lepiej jakby sciagali farmaceutow, w co watpie w sumie bo oni tam sa podobno bardzo uprzedzeni do obcokrajowcow

pozatym osoby z grupa krwi zero i B sa podobno odporne na ospe, tak przynajmniej mielismy na genetyce, ospa ma podobne białko do krwinek z białkiem (antygenem) A, a w surowicy kogos z krwia B i 0 sa przeciwciala przeciwko białką A ;) jestem szczęśliwym posiadaczem takowych :P, przynajmniej to dotyczy ogolnej zasady a nie jakichs mutacji czy czegos tam :P

powrotu do zdrowia Wit ^^

Goska pisze...

Heh wspolczuje... serdecznie.
Ospa to malo zabawna przypadlosc.
Co zas do opieki zdrowotnej to w Polsce wcale rozowo nie jest - zwlacza na ostrych dyzurach. Kilka miesiecy temu dopadla mnie niemila przypadlosc, ktora zmusila mnie do wizyty na ostrym dyzyze (njblizszy termin do rodzinnego za 4 dni oczywiscie) - ledwie chodzilam i czulam sie fatalnie. Najpierw 30 minut szukalam kogokolwiek z obslugi bo pielegniarki sie ulotnily a gabinet byl zamkniety (na oddzial nie chcialam wchodzic zeby ludzi nie pozarazac). Jak juz mi sie udalo dorwac pigule i powiedziec w czym rzecz zostalam zrugana, ze glowe zawracam i poinformowana, ze lekaz jak bedzie mial czas to zejdzie. Po 3 godzinach (i kilku upomnieniach z mojej strony) poprostu im tam bezczelnie zemdlalam na korytarzu dzieki czemu raczono sie mna zainteresowac. Koszmar.

KArola pisze...

Cholera jasna ...;)
To co ja teraz będę codzien czytać...
[Kobiety w ciązy mają zakaz kontaktu z ospowiczamu]...
Do zobaczenia (przeczytania) za jakies 2 tygodnie... ;)

pozdrawiam serdecznie
wracaj szybko do zdrowia
nie drap się za mocno - co by nie naruszyć posągowego piekna cielesnej powłoki
Pozdrawiam
KArola i KAlina
ps. ja wiem, ze o wiele proszę ale moze jedna, skromna fotka Wita - muchomorka :)

Anonimowy pisze...

Witam

zycze panu szybkiego powrotu do zdrowia :) Chcialbym zaczac nauke japonskiego i co by mogl Pan polecic ? niestety nie ma mozliwosci zapisania sie do szkoly jezykowej zostaje tylko dom i ksiazki ;/ ale nie martwie sie poniewaz wiem ze mozna sie nauczyc jezyka z ksiazek i telewizji :) Moglby pan cos polecic dla kompletnego laika w tym temacie ? Slyszalem ze kurs Essk jest dobry ale drogi chociaz moglbym sobie na to pozwolic :) prosze o szybka odpowiedz i jeszcze raz zycze Panu szybkiego powrotu do zdrowia :)

melun pisze...

anonimowy, czy znasz Angielski tak zeby bez problemu uczyc sie Japonskiego? Jezeli tak to masz dostep do swietnych materialow jezeli nie....powodzenia!

blackrider pisze...

ja również szybkiego powrotu do zdrowia życzę...

Anonimowy pisze...

znam angl ale nie w takim stopniu aby czytac ksiazki a co jeszcze uczyc sie z nich o jp :/