czwartek, 3 stycznia 2008

Japoński korespondent

Wróciłem, zanim wywołam fotki, parę słów o sławnym już wywiadzie... Dziękuję za bardzo pozytywne komentarze, nie spodziewałem się, że tak dobrze to wypadło. Szkoda, że tak krótko pozwolili mi mówić, pełny tekst tego co przygotowałem poniżej. Trzy dni przed końcem roku odezwała się do mnie redakcja DDTVN (dzięki Pstryku!), poprosili o przygotowanie kilku zdjęć i podali pytania jakie mogą paść. Czas, który miałem dostać był w praktyce dużo krótszy, zaplanowanych pytań nie było (i tak dobrze, że Prokop nie zapytał mnie co mam na sobie, jak kobitkę z Australii). Na 5 minut przed rozmową zadzwonił telefon, facet przy telefonie zostawił mnie na linii, reżyserka sprawdziła jakość dźwięku, posłuchałem Żakowskiego w przeglądzie prasy, gadającego o tym, że tańczący mężczyźni mają wzięcie, no i stąd pierwsze pytanie o to czy Japończycy tańczą...

Materiał do odtworzenia na stronie wydawcy.

W razie czego napisałem sobie tekst, pierwszy raz na żywo, miliony Polaków przed telewizorem, nie wiedziałem jak na ten cały stres zareaguje mój osłabiony ryżowym alkoholem organizm. Wklejam, bo szkoda żeby się zmarnował. Kto wie, może niedługo kolejne wywiady, autografy, wizyty w zakładach pracy...

Nowy Rok jest dla Japończyków bardzo rodzinnym świętem. Duże miasta pustoszeją widocznie w czasie przerwy noworocznej ponieważ większość ludzi odwiedza swoich bliskich w rodzinnych stronach. Jest to jeden ze szczytowych sezonów turystyki w Japonii. Nie ma tu raczej bali sylwestrowych, fajerwerków. Nowy Rok to spokojne święto.

W domu przepełnionym tradycją rodzina już kilka dni przed Sylwestrem przygotowuje tradycyjne potrawy noworoczne, takie jak toshikoshi soba, czyli noworoczna potrawa z makaronu gryczanego, który powinien być tak długi jak życie.
Praktycznie cały dzień spędza się też na przygotowywaniu kagami mochi, pewnego rodzaju klusek z ciasta ryżowego, które w tym okresie spożywa się w różnych postaciach - np. ze słodką fasolą lub na słono, w noworocznej zupie na śniadanie.

Po rodzinnej kolacji, oczywiście zakrapianej przyzwoitym sake, tradycja nakazuje wspólną wycieczkę do pobliskiej świątyni. W celu uczczenia Nowego Roku, tuż przed północą bije się w dzwony, 108 razy. Nauki Buddy mówią, że w sercu człowieka jest masa złych duchów, bijemy w dzwony by wypędzić zło. Nawet kapłani nie wiedzą, skąd wzięła się liczba 108, tak już jest.
Obowiązkowe jest też oglądanie w telewizji sławnego od lat kohaku. Połączenie czterogodzinnej familiady z szansą na sukces. Dwie drużyny, jedna mężczyzn a druga kobiet, piosenkarzy, współzawodniczą śpiewając piosenki rozrywkowe. To wielki honor dla każdego artysty być na scenie w tym dniu.

Podczas obchodów Nowego Roku jest też tradycja obdarowywania najmłodszych członków rodziny drobnymi podarunkami w postaci gotówki. Nazywa się to otoshidama, dosłownie koperta z monetami dla dzieci.

Szczęśliwego nowego roku po japońsku mówi się na dwa sposoby. Pierwszy, gdy czekamy na koniec roku, podczas przygotowań. Brzmi to "yoi otoshioo omukae kudasai" czyli coś mniej więcej przywitaj dobry nowy rok. Drugim zwrotem jest już takie typowe szczęśliwego nowego roku, akemashite omedeto gozaimasu co dosłownie znaczy "gratulacje z powodu rozpoczęcia".
Obchody Nowego Roku porównuję sobie do polskiej Wigilii jako, że Świąt Bożego Narodzenia nie ma w Japońskiej tradycji, rolę głównego rodzinnego święta zimowego odgrywa tu Nowy Rok.

8 komentarzy:

Yuen pisze...

Umiesz improwizowac:)
Wypadlo rzeczywiscie dobrze, zaczynasz byc slawny. Niedlugo beda o Tobie pisac w Fakcie. Cena slawy, niestety:)

Lukis pisze...

Super ^^ szkoda że nie oglądałem na żywo :]
Pozdrawionka !!!

syschan pisze...

ładnie...good job^^ nio ja tez niestety nie widziałam na żywo, no ale nie ma to jak cud internetu, obyśmy widzieli Cie coraz częściej^^

Anonimowy pisze...

Trochę anemicznie, ale rzeczywiście stres i procenty robią swoje. Oby tak dalej!

Radek pisze...

.osobiście uwazam ze wyszło bardzo dobrze....
po poprzednim komentarzu zastanawiam sie jak wypadł by jego autor na zywo alle nie ma o czym mowic , a w szczegolnosci przejmowac sie takimi opiniami .........bardzo dobrze ;-)
pozdrawiam R!

Adult pisze...

Jak na pierwszy raz nie ma za bardzo czego ci zarzucić Wit. Oby więcej takich relacji :)

Goska pisze...

Bardzo profesjonalnie to wypadło. Na zywo mowi sie fatalnie, czlowiek nadle odkrywa ile ma wad dykcji i ilu niepotrzebnych "yyy" i "eee" uzywa. W twoim przypadku - bardzo to profesjonalnie brzmialo. Moje gratulacje ^^.

ShaXbee pisze...

Prokop leciał pod publiczkę, co by wywiad nie brzmiał zbyt ambitnie albo nie patrzył na teleprompt ;)

Wyszło super, aczkolwiek oryginalny tekst ^2 lepszy :)