niedziela, 9 grudnia 2007

Reminescencje z Motegi

Do hotelu TwinRingMotegi przyjechaliśmy późnym wieczorem. Janusz wyjaśnił nam przy piwie na czym polegają zawody baloniarskie. Wraz z innymi pasjonatami z różnych krajów obserwuje zawody. Jest takim obiektywnym sędzią polowym, który towarzysząc ekipie, ocenia jej postępy.

Pobudka o 4:30, przed wschodem słońca. Na zewnątrz mróz, chmary ekip baloniarskich i obserwatorów zabierane są busami spod hotelu na miejsce odprawy. Tam wszyscy dowiadują się od organizatorów o zadaniach na dziś. Cała zabawa polega na zrzucaniu kolorowych markerów jak najbliżej wyznaczonych przez organizatorów bądź przez siebie miejsc. Drużyny dowiadują się też który sędzia będzie z nimi dziś jeździł, na naszego kolegę trafia ekipa Mon'yi Kajiyama, ceramika z Arity. Często zdarza się, że pilot zabiera na pokład sędziego, by ten lepiej widział jego starania, lecz japończycy nie mają tego w zwyczaju. Janusz więc jedzie w busie.
Po odprawie team'y powiększone o obserwatorów udają się na miejsce startu, polanę nad pobliską rzeką, gdzie 40 balonów może wystartować jednocześnie.
Samo przygotowanie do startu trwa kilka chwil. Ekipa wyciąga z busa kosz, kładzie go na boku, rozkłada balon na ziemi i dmucha spalinowym wiatrakiem. Gdy materiał nabierze kształtów pilot odpala palniki, po minucie czy dwóch balon jest gotowy do startu. Po kwadransie wszystkie balony unoszą się nad okolicą. Tylko z pozoru wygląda to chaotycznie.





Zdjęcia podesłał wczoraj Janusz.
Pozdrowienia!

2 komentarze:

~M pisze...

3 zdjęcie niesamowite... piękno baloniarstwa.

blackrider pisze...

wow... cudne foty...