środa, 5 grudnia 2007

Mailbox

Po dwóch tygodniach okazało się, że w naszym nowym mieszkaniu mamy skrzynkę na listy. Zaglądnęliśmy tam.... Ufff. Jeszcze nigdzie nie podaliśmy naszego adresu, a już przyszła do nas szuflada korespondencji. Najgorsze, że nawet nie wiem, czego te ulotki reklamowe dotyczą. Czuję się jak analfabeta. Chyba szkoda na nas lasu. Ulotki przydały się najbardziej Olafowi... jemu po prostu smakowały.

Brak komentarzy: