poniedziałek, 3 grudnia 2007

Brief stop in Warsaw

Tym razem postanowiłem sprawdzić jak to jest lecieć 15 godzin samolotem bez łyka alkoholu na pokładzie. Moim założeniem był spadek kondycji organizmu spowodowany długim lotem, zmianą miejsca i czasu, potęgowany przez wpływ alkoholu spożywanego podczas lotu. Ten spadek kondycji kończył się nieuniknioną chorobą kilka dni po podróży, zwykle odmianą grypy. Tezą było stwierdzenie, że powstrzymanie się od spożywania podczas lotów czy międzylądowań ograniczy zmęczenie organizmu. Wyniki badań wkrótce.


Co do samego lotu to jak zwykle był niemiłosiernie długi. KLM podaje nadzwyczaj dobre jedzenie na pokładzie. Po lądowaniu w Amsterdamie wykwitłem się 4 godziny na lotnisku, dokończyłem Norwegian Wood Murakamiego, nie miałem siły na wizytę w mieście. W samolocie do Warszawy obok mnie siedział Wojciech Cejrowski. Odburknął mi dobry wieczór, przeżegnał się przed startem i poszedł spać. Wyglądał na mocno zmaltretowanego, pewnie on nie odmówił sobie wizyty na mieście ;)

W domu błogi spokój, bezszelestne kaloryfery, niebywale rześkie powietrze. Jest 5:30 rano, obudziłem się głodny.

14 komentarzy:

Anonimowy pisze...

.zrobiłeś Wojtkowi zdjęcie na śpiocha ?

Anonimowy pisze...

ciekawe czy sprawił sobie cóś na stópki, czy pomykał na boso????

dziewczyna pisze...

Ja czytam aktualnie "Dance Dance Dance" Marukamiego. Dostałam w prezencie i okazała się całkiem niezła. Jeśli czytałeś to poleć coś jego autorstwa co byłoby porównywalne/lepsze. Będę wdzięczna

WiT pisze...

Był w sandałach na skarpetki. Fotki nie śmiałem strzelać.

WiT pisze...

A co do Murakamiego to czytałem jeszcze "Na południe od granicy, na zachód od słońca". Klimat prawie identyczny, smutna opowieść od nieszczęśliwej miłości przeplatana tymi jego specyficznymi opisami wzwodów, erekcji i stosunków...

dziewczyna pisze...

Może przeczytam. A np Dance Dance Dance nie wydała mi się smutna, raczej odrobinę sielankowa i tajemnicza. A w dodatku jak dziś jechałam do pracy tramwajem rano to musiałam wysiąść w najbardziej kluczowym momencie książki. Ech :P

Dzięki wielkie za odpowiedź :)

melun pisze...

海辺のカフカ jest the best!

Yuen pisze...

Generalnie jak sie czyta Murakamiego (a czytalem juz jego 5-6 ksiazek), to zawsze mamy podobny klimat. Dla jednych bedzie to zaleta, dla drugich wada.
Wg mnie do jednych powiesci to pasuje bardziej, do drugich mniej.
Co do polecenia - podobno najwiekszym jego osiagnieciem jest "Kronika Ptaka Nakrecacza" (nie czytalem jeszcze), ja od siebie polece jeszcze "Koniec Swiata i Hard Boiled Wonderland" i "Norwegian Wood".

dziewczyna pisze...

Myślę, że mimo wszystko przeczytam coś jeszcze tego autora, aczkolwiek nie jest on na początku listy książek które chcę przeczytać. Generalnie mogę jego literaturze zarzucić swoistą absurdalną naiwność sytuacyjną, poza tym hm... jak by to określić akcja w książce rozkręca się, rozkręca, rozkręca i zwaaaaaalniaaaaa, rozkręca rozkręca i zwaaaalnia.
Mnie osobiście to trochę irytuje, ale w sumie to zawsze jakiś powiew świeżości w literaturze :)
Tzn na podstawie jednej przeczytanej książki tak mogę powiedzieć, więc oczywiście nie mówię o ogóle jego utworów.
Ale tak ogólnie rzecz ujmując to fajnie się czyta :)

Iga pisze...

Ciagle zbieram sie do przeczytania "Norwegian Wood". Podróż to najlepszy czas na czytanie czegokolwiek.

karolina pisze...

japonia to najlepsze miejsce na przeczytanie Murakamiego- polecam "kafka nad morzem", jesli ktos lubi troche bajkowe ksiazki:)

youki pisze...

niedawno byl o nim reportaz na tvp kultura. Chyba zabiore sie za czytanie tylko od czego tu zaczac? Moze jakas propozycja;>?

Yuen pisze...

patrz wyzej

youki pisze...

czyzby kazda pozycja byla dobra na poczatek? No dobra w takim razie wybiore droga losowania.