wtorek, 20 listopada 2007

Przywitanie

Prawie dwa miesiące temu dołączyłam do grupy Polonii (która przyjęła mnie bardzo ciepło i dzięki której na razie nie czuję co to wygnanie) w Tokio. Pchając przed sobą każdego dnia wózek poznaję nowy kraj, nowych ludzi, inną kulturę. Przede wszystkim przypatruję się wszelkim działaniom marketingowym, a swoimi przemyśleniami będę dzielić się na łamach TbN.

Zapraszam do lektury nowego cyklu pt. "Jak to robią Japończycy, czyli marketing w kraju kwitnącej wiśni".
Bardzo dziękuję za zaproszenie i liczę na ciepłe przyjęcie :)

Na początek przyglądnęłam sie kampaniom outdorowym, która u nas tj. w Polsce (cały czas tak jeszcze myślę) panuje i panoszy się w mieście czasem już bez umiaru. Tutaj, z rzadka, napotykam na jakiś billboard, który wisi bardzo wysoko i z trudem go zauważam. Pewnie z pozycji kierowcy jest lepiej widoczny. Z perspektywy pieszego trudno go dojrzeć. Nie zawsze jest piękny, oświetlony, nowoczesny, tylko chce sie rzec, taki sobie, jakby wisiał już kilka dobrych miesięcy, a pewnie tak nie jest. Staram się znaleźć jakąś logikę w formatach. Mam wrażenie, że coś takiego jak standardowe formaty billboardów nie istnieją, ale przecież przy produkcji plakatów do większej kampanii jest to konieczne.

Może to na razie tylko specyfika mojej dzielnicy. Poszukam dalej.


5 komentarzy:

Kabura pisze...

Witaj na pokładzie!
Wydaję mi się, że szał na kampanie bilbordowe skończył się tu w połowie lat 90-tych, wtedy zaczęto poważniej analizować zachowania przechodniów i kierowców - w tak nieregularnej zabudowie wiele zasad trzeba było zrewidować. Teraz główne wysiłki idą w media - zauważ na co skierowane są japońskie oczy :) Mimo to, wciąż bada się spojrzenia, od czasu do czasu trzeba przecież oderwać wzrok od komórki :) Stosuje się przy tym najnowsze technologie badania uwagi, jak te użyte 2 lata temu przez Okamoto i opisane pracy "A Study on the Gaze Characteristic over the Billboards around a Station Square-In the Case of the Square of Hachikomae, Shibuya station, Shibuya-ku, Tokyo" (do wygooglania).

WiT pisze...

WiTamy! Cieszę się, że skorzystałaś z zaproszenia.
Życzę dużo weny.

コワルスキー ラドスラウ゛ pisze...

Witam nowego pisarza mojego japonskiego newslettera :D
Ciesze sie, zakres tematów poruszanych tutaj ulega twórczej rozbudowie! Dobry kurs załogo TbN!

monishi pisze...

witam ciepło ;) jako czytelnik tego bloga ciesze się, że bede miała więcej oczu obserwujących Japonie xDD

Mona pisze...

Byc może już niebawem Ty będziesz dla mnie "doświadczoną koleżanka", a ja będę przerażoną "świeżynką" :)
Pozdrawiam Cię Zula z warszawskiej Ochoty, gdzie Maciek właśnie prasuje koszule na piątkowy wylot do Tokyo!
He, he, zabawne...Podczytuje tego bloga od dawna,bo po prostu mnie ciekawi, a teraz masz... Przyszło mi zawitać to Nippon,a na "tokyoby..." znajduję Wasze ślady ;)To magiczne, miłe i ...kojące. Polonia piszesz? A jest jakaś polonia w KOBE? A zresztą, pogadamy za kilka dni.... ;)Ło Jezzzu!
Ja jadę do Japoni?!! Wciąż nie mogę w to uwierzyć. Do zobaczenia! Pozdrawiamy Cię, Olafa i Daniela!
Mona&Maciek