piątek, 2 listopada 2007

Poweekendowe odrzuty

Czyżby port w Misaki był kiedyś fortecą?
W domu Radka i Agaty można uczestniczyć w obiedzie stojąc na parkingu. U mnie co najwyżej można mieszać zupę siedząc na kiblu...
Japońskie spojrzenie na barbarzyńskość jedzenia sztućcami, jak łopatą i widłami.

Brak komentarzy: