poniedziałek, 19 listopada 2007

Popi sidoo

No to zima przyszła. Temperatura poniżej 10 stopni, wilgotność poniżej 35%. Przy lekkim wietrze odczuwalne poniżej zera. W pociągach znów dobijające ciepełko, wszyscy kaszlą, śmierdzi naftaliną. Moja trzecia zima w Japonii. Brrr.
Dzisiejszy poranek osłodził prezento od przyszłej teściowej, prawdziwy makowiec wypieczony z polskiego maku w japońskim piecu.

6 komentarzy:

コワルスキー ラドスラウ゛ pisze...

skad miales ten mak? z paczki czy gdzies dostac mozna?

WiT pisze...

Mak oczywiście z Polski.

Iga pisze...

Mak jest niedobrz bo wchodzi miedzy zeby

Anonimowy pisze...

mielony sezam ktorym faszeruja tutaj onigiri tez wchodzi miedzy zeby :D

merger pisze...

tak samo jak włosy łonowe...

monishi pisze...

Zima.. hmm i 10 stopni? Kurcze u nas juz temperatura spadła poniżej zera i szaliki tzreba było wyciągnąć z szafek ;)