czwartek, 29 listopada 2007

Na walizkach

Ten tydzień upływa pod znakiem pakowania. Od poniedziałku przygotowania do przeprowadzki. Nie spodziewałem się, że mam już tyle rzeczy. Pamiętam z pierwszego mieszkania do drugiego przeprowadzałem się w zeszłym roku na dwa razy w dwóch walizkach, pociągiem. Teraz wyszło mi 9 dużych kartonów i 6 walizek, toreb sportowych i plecaków, rower oraz drzewo. Przyrost bynajmniej nie liniowy. Na szczęście nie mam jeszcze żadnych mebli.
Ze starego do nowego mieszkania mam w prostej linii 930m, trzeba jednak było wynająć furgonetkę. No i tak wtorek minął na wożeniu i rozpakowywaniu gratów. Nowe miejsce klasa wyżej. Zupełnie nowy budynek, 11 pięter, parking samochodowy, rowerowy, nikt wcześniej tam nie mieszkał. Cicho, spokojnie. Wokoło kilka love-hoteli, stacja 2 minuty spacerkiem. Nie ma głównej ulicy, bōsōzoku na motorach, remizy strażackiej z całodobowymi syrenami, burdeli, soap-land'ów, chińskiej restauracji na dole, klejącej się przez to windy. Nie ma smrodu, brudu i stujenowej stylistyki. Nowe mieszkanie jest mniejsze (28 zamiast 34 metrów) ale doskonale zaplanowane, zakamarki pełne szaf wnękowych, doskonała łazienka i washlet, lepszy aneks kuchenny. Balkon z widokiem na zawinoroślony budynek (ale nie na wyciągnięcie ręki), na dole trawnik, ochrona i zsyp. Jest zupełnie nie japońsko. Gdyby był drugi pokój nie miałbym się do czego przyczepić (pozdrowienia dla Zuzy i ich stuczterdziestometrowego mieszkania :P).
Ledwo zdążyłem rozpakować a muszę spakować się ponownie. W sobotę znów doba w podróży.

ps. W związku z przeprowadzką trzeba było odwiedzić urząd gminy, pocztę (przekierowanie poczty jest darmowe na rok), komisariat policji w Isezaki (świetny klimacik: nieogrzewany, stary open-space, 50 policjantów siedzi w czarnych skórach przy biurkach z poprzedniej epoki, przed nimi tony papierów, metalowe szafy - jak w starym filmie) i dwa banki.

1 komentarz:

Vanti pisze...

Mam nadzieję, że pochwalisz się zdjęciami z nowego miejsca zamieszkania ;)