niedziela, 18 listopada 2007

Japońskie akcenty za oceanem.

Miałem wyjazdową przerwę w nadawaniu, za to pstryknąłem kilka japońskich elementów amerykańskiego krajobrazu.

Oczywiście najczęstszym japońskim akcentem amerykańskich ulic są japońskie samochody. Ciekawostką może być fakt, że wiele modeli nie jest znanych w Japonii - tych dwóch nigdy wcześniej nie widziałem :)

Japońskie = automatyczne, wszystko się samo/samemu robi, żadnej obsługi. Tylko, że w Japonii takich stacji niewiele ;)

W hollywoodzkim Muzeum Rekordów Guinessa znalazłem akcent japońsko-włoski...

oraz czysto japoński - Akashiya Sanma, rekordzista rekordzistów.

Tak jak już kiedyś pisałem - najlepsza wołowina jest z Kobe ;)

Bardzo japońska w wymowie reklama Spike-TV (telewizja dla pryszczatych - szybkie dziewczyny, szybkie samochody, naparzanka).

Nie, to nie nawracanie na Zen, to ostatni krzyk mody - Japanese green tea buzz...
PS: Więcej zdjęć tutaj, zapraszam też na kilka najświeższych ujęć z przedszkola.

Brak komentarzy: