poniedziałek, 22 października 2007

Przypadki i odmiany

Przypadek w postaci trafienia na ten blog zrządził mi wiele ciekawych niespodzianek. Najnowszą z nich było osobiste poznanie podtokijskich bloggerów - Agaty i Radka oraz ich synka Alka. Niestety nie mieliśmy jak głosować, za to odprawiliśmy razem odpowiednie rytuały, gdybyście nie wiedzieli komu dziękować :)

Najpierw było naciąganie uszu, tak dla przypomnienia, że każdy rząd sam się wyżywi, więc i tak właściwie nikomu egzorcyzmami krzywdy nie zrobimy (no może tylko tym, co z rządu wylecą).

Następnie udaliśmy się nad uniwersytecki staw udając, że podziwiamy jesienne kolory...

...choć prawdziwym celem było zaklinanie (płoszenie) kaczek pływających w stawie. Wystarczyły bardzo proste przyrządy magiczne jakimi są kamienie, cegły i sztachety (cele słabo widocznie, prawy dolny róg kadru, trochę już podtopione).

Następnego ranka zobaczyliśmy świat w jaśniejszych kolorach...

...a wschodzące słońce zaczęło przepędzać czarne chmury. Wiedzieliśmy już, że czary pomogły, że nadchodzi odmiana :)