poniedziałek, 15 października 2007

Dożynki

Na północy zrobiło się chłodniej, liście zaczęły nabierać kolorów, owoce również, więc wybraliśmy się na dożynki.

Na Hokkaido mamy mniej więcej to, co w Polsce, rosną truskawki, poziomki, jeżyny, jabłka, gruszki, maliny, czereśnie czy śliwki. Można znaleźć też porzeczki i agrest (no dobra, agrest też porzeczka). Są też owoce u nas radziej uprawiane jak melony (melon miodowy z Yubari to jeden z symboli wyspy), czy winorośl japońska (Vitis coignetiae). Piszą o niej, że "po przekwitnieniu tworzą się małe, kuliste, ciemnofioletowe owoce, cierpkie w smaku", ale ta cierpkość jest słodkawa, więc daje dość oryginalne doznanie, bardzo zresztą (jak na mój gust) pozytywne.

Jeżyny były już nadszarpnięte słońcem, ale oznaczało to maksymalny stopień słodkości. Wystarczy zapłacić 1000-1500 jenów by mieć dostęp do kilku sadów i najeść się owoców do woli (przeważnie nie ma limitów czasowych, je się aż się będzie miało dość na cały rok, cha cha).

Oczywiście nie mogło zabraknąć ludowego festynu w wykonaniu lokalnych amatorów. Nasze serca podbiła grupa z "delikatnie" przerobionymi ludowymi maskami hyottoko :)


Brak komentarzy: