wtorek, 2 października 2007

Battles

Chłopaki dali czadu. Ostatni koncert ich australijsko-japońskiego tourne wywalił z butów tutejszą publiczność. Klubik Quattro, który kiedyś już odwiedzaliśmy z Gregiem przy okazji koncertu grupy Isis, na szczycie jednego z budynków w Shibuya, został prawie rozsadzony przez tłum. Numerowane bilety dały nam miejsce przy scenie no i kupiliśmy wypatrzone na frf'07, ale wtedy wyprzedane koszulki.




1 komentarz:

~M pisze...

Natknąłem się na Twojego (Waszego) bloga jakieś półtora roku temu. Po pewnym czasie zawieruszył się w kolejnych komputerowych porządkach.
Kilka dni temu odnalazłem go i przeczytałem od deski do deski.
Warto było.
Dzięki Twoim postom można zauroczyć się japońską kulturą, mimo że nie pokazujesz tylko jej lepszych stron. Ta inność ma w sobie coś magicznego, może dlatego, że człowiek w naturze ma potrzebę podróżowania (a im dalej tym lepiej).
Kusi mnie, żeby stworzyć podobną stronę, głównie o Poznaniu, ale może z czasem także o innych polskich miastach?

Twój blog działa, działa i inspiruje ;)

W dodatku zdjęcia... sam fotografuję, ale głównie portretowo. Tym bardziej Twój/Wasz blog był dla mnie gratką dla oczu ;) no i podkusiło mnie, żeby zrobić trochę zdjęć "poznan by night" :)
Kilka dni temu wprowadziłem się na siódme piętr mojego mikromieszkanka... zobaczyłem panoramę na całe miasto. Zgadnij co mi do głowy przyszło? :) Nie mogę się doczekać wieczora, gdy znajdę się tam wieczorem.

Pozdrowienia z Polski ;)