niedziela, 2 września 2007

Hinodecho

Kilka kroków od mojego mieszkania znajduje się sławna jokohamska dzielnica czerwonych latarni, Hinodecho. Lata swojej świetności ma już za sobą. Słynęła z malutkich jednoosobowych burdelików z przeszklonymi frontowymi drzwiami, w których jak na wystawie, można było wybrać towar. Trzy lata temu kwitnąca prostytucja została zgładzona przez miasto, usługodawcy z całego świata (głównie Tajlandia, Chiny, Filipiny, Kolumbia) deportowani.
Domki pozostały, nawet można w nich wynająć pokoje. Nad drzwiami nadal wiszą daszki z imionami prostytutek, w części lokali powstały normalne knajpki i bary.



Powyżej ogłoszenie mówi: tysiąc jenów za dobę, 3 zalety - brak opłat wstępnych | nie wymagany gwarantor | wynajmujący może zajmować się nierządem (mizu shobai / fuzoku ka - dosł. handel wodą / moralnością dozwolony).





A przy wyjściu z Hinodecho, na rogu zobaczyć można taki niewinny obrazek, dyskretnie (może nawet przypadkowo) przypominający o "portowym charakterze" Yokohamy ;)
(powiększenie tu)

4 komentarze:

Tusz pisze...

Fotki ofkorz najlepszej jakości
Na 5 zdjęciu neonowy napis ZIMA(w lato oferują klimatyzację -stopni czy reklamują Zimę?)

Pozdrawiam. Świetny blog.

Daikon_or_Kimchi pisze...

Wit, to jest chyba dokladnie to samo, co widzielismy na obrzezach TaiPei...

WiT pisze...

No właśnie gdzieś już widziałem takie plakaty, ale chyba to nie było w TaiPei.

skarlcf pisze...

Outsiderom tylko "ZIMA" w głowie...
Te pokoiki to jakieś takie malutkie, nie sądzicie? ;)