niedziela, 9 września 2007

Hama hama

Kwintesencją Yokohamy jest port, w którym tak naprawdę nigdy jeszcze nie byłem. Wczoraj w nocy dotarłem dopiero do początków mostu, gdzie już czuć jakby ktoś przestawił dookoła skalę. Gigantyczne estakady, miasta kontenerowe, dźwigi, tiry. Następnym razem pojadę dalej.




Zjeździłem okolicę w poszukiwaniu wjazdu dla rowerów na most. Niestety nie ma takiego. Smutny pan w budce przekazał mi ze zrozumieniem, że dwukołowe pojazdy poniżej 125cm sześciennych nie mogą być wpuszczone, nie mówiąc już o zatrzymaniu się i zrobieniu zdjęcia. Na teren terminalu portowego też nie ma wstępu, oficjalnie. Coś mi jednak mówi, że są jakieś sposoby. Poza tym znalazłem odludne molo do łowienia ryb (z jedyne 1200jpy za dzień) i wiele ciemnych zaułków, w których trwa mały lub duży, nocny przeładunek czegoś...

Brak komentarzy: