poniedziałek, 13 sierpnia 2007

Ryukyu reality

Okinawa to takie dziwne miejsce. Moja Małżonka jest tu pierwszy raz i mówi, że spodziewała się zupełnie czego innego, że to miejsce będzie bardziej różniło się od reszty Japonii.
Z Tokio archipelag Ryukyu postrzegany jest jako najbiedniejsza część kraju. Duże firmy zakładają tu swoje poboczne oddziały bo jest taniej. Taksówka jest o 200JPY tańsza niż w stolicy, tacka świeżych krewetek w supermarkecie również.
Nieodzownie na charakter wyspy wpływa wszędobylska obecność amerykańskiej armii. Główna wyspa usiana jest przeróżnymi bazami, jednostkami wojskowymi i zabudowaniami towarzyszącymi. Można posłuchać małomiasteczkowego amerykańskiego radia, zjeść hamburgera, kupić replikę munduru (przydatnego później np. w klubie gaspanic ;). W kolejce do startu na lokalnym lotnisku stoją na równi dżambo dżety jak i uzbrojone po zęby F4 fantomy.

Okinawa słynie też ze złocistych plaż. Wczoraj odwiedziliśmy jedną, miejską. Gdy tylko przestało padać ratownik zasiadł na swojej wieży, chłopcy zaczęli grać w piłkę a my wskoczyliśmy do oceanu.




5 komentarzy:

tade usz pisze...

f4 mają zęby?

Anonimowy pisze...

to raczej nie były fantomy - je wycofano z użycia w 1995 roku, a zaprzestano produkcji w 1979. To raczej były F15. Masz jakieś zdjęcia?

WiT pisze...

Uwierz mi, sklejałem kiedyś samoloty. To były fantomy. Nie mam zdjęcia, sorry.
takie były

niktto pisze...

Tak z ciekawości - te pojedyncze fotki w stylu lomo robiłeś cyfrówką i w PSie podbijałeś kontrast czerwonemu i zielonemu kanałowi czy to z tego małego 3 dziurkowego ustrojstwa które pokazywałeś w poprzednich notkach?

WiT pisze...

To robiłem cyfrówką, potem retusz w lightroomie, selenium tone (lub zwykła winieta) i direct positive.