wtorek, 28 sierpnia 2007

Parapet

u Kuby był w sobotę. Trzeba było wytłumaczyć ideę takiej imprezy lokalesom (pzdr. dla Włodka btw.).

Brad próbuje czerwonego barszczu.

Tył Grega przyćmił pole widzenia.

A ja lekko unieruchomiony, na antybiotykach, bezalkoholowo.

3 komentarze:

carolajn pisze...

a co ci się stało?!!

WiT pisze...

W środę zerwałem sobie odcisk. W czwartek poszedłem na basen (ja głupi). W piątek rano swędziało jakby ugryzł mnie komar a wieczorem miałem już dwa paluchy u jednej nogi...

spoko, już jest lepiej.

Jacksan pisze...

dzieki za pozdrowienia i zapraszam na kolejna impreze do Singapuru