piątek, 17 sierpnia 2007

Niespokojna Japonia

Ostatni tydzień minął pod znakiem zjawisk atmosferycznych i kataklizmów.

To, że okolice, w których mieszkam trawi upał to tylko początek. Pobity został rekord sprzed 74 lat, najwyższej temperatury zanotowanej w cieniu, 40.8 stopnia. Było 40.9. Na kimś, kto nigdy nie był w tropikach temperatura może nie robić wrażenia. Upał powoduje głównie tutejsza wilgotność (teraz powyżej 80%) co, jak ostatnio pisała Momo, odbija się na nieznacznej różnicy odczuwalnych temperatur w słońcu i w cieniu.
Jednym słowem nie ma się gdzie schować. Klimatyzacja z ledwością daje radę.
Moja aktywność ogranicza się do śmigania rowerem między biurem a mieszkaniem (3-5min) a w wolnym czasie oglądaniem filmów na nowo nabytym rzutniku (polecam cashback, sunshine i number 23).

Tego samego dnia (co w/w rekordu i co trzęsienia ziemi w Peru) nawiedziła nas seria średniej wielkości (5.4) wstrząsów, bardzo blisko aglomeracji tokijskiej (65-70km). Nie widziałem wcześniej żeby budynek, w którym mieszkam kiwał się tak bardzo jak tego poranka (4:15). Od razu zadzwoniłem do domu, by uspokoić rodziców. Polskie media mają tendencję do wyolbrzymiania trzęsień ziemi w Japonii i do podawania skrawkowych, sensacyjnych doniesień w stylu: "Silne trzęsienie ziemii w Japonii, są ofiary śmiertelne, spodziewane wstrząsy wtórne, trwa ewakuacja... szczegóły w głównym wydaniu wiadomości." Nie ma nic bardziej stresującego dla bliskich w Polsce a irytującego dla mnie. Tak więc dzwonię, zawsze gdy mogę, by oszczędzić nerwów. Tego dnia jednak zdarzyło się coś lepszego z większymi zniszczeniami, ofiarami. Ziemia zatrzęsła się dużo mocniej w Peru. Polskie media o Japonii nie wspomniały.

O trzęsieniu w Peru trąbiło się tu jednak aż do dziś, z jednego ważnego powodu, tsunami. Fala spowodowana przez te wstrząsy okrążyła kawał globu i właśnie dziś uderzyła w wyspy japońskie. Dookoła kraju ogłoszono zawczasu alarmy nakazujące ludziom przenieść się w wyższe partie lądu. W Fujisawa nawet ktoś się pomylił i nacisnął guzik z alarmem anty-sejsmicznym, który to ogłoszony z megafonów w całym mieście, spowodował masową panikę i protesty mieszkańców później. W końcu fala przyszła, miała 11-20cm. Nikomu nic się nie stało.

A mój najbliższy weekend szykuje się domowo, rodzinnie wręcz. Małżonka wraca z delegacji, może w końcu zjem jakieś domowe jedzenie.

3 komentarze:

pOdLaK pisze...

Wszystkie media tak mają, polskie są dodatkowo niezbyt profesjonalne...

Pozdrowienia z Zielonej Wyspy :)

Broker pisze...

To teraz polskie upały co były 30-sto stopniowe mogą wydawać się dla Ciebie tylko cieplejszym dniem;-)

Colt pisze...

Czy naprawde jest tak że kataklizmy w japonii uprzykszają życie czy moze już się wszyscy przyzwyczaili ;) ?