niedziela, 8 lipca 2007

Na prowincji też wakacyjnie

WIT, zamiast uciekać od pory deszczowej i nadmiaru wilgoci, brzęczenia cykad i innych centralno-japońskich dolegliwości do Polski - powinien był wybrać się do nas - klimat polski, kiełbasa polska w sklepach, wściekłe psy na imprezach, a cena biletu ponad dziesięć razy mniejsza :)
Lato w Sapporo jest suche, przyjemne, bez robactwa (zimą wszystko by zdechło), a do tego tanie, więc zamiast uczyć się i pracować, kiedy tylko się da - wypoczywamy, rzec jasna bardzo aktywnie, na przykład:

a) promując polską sztukę na deskach teatralnych śpiewając pieśni tradycyjne i deklamując polską poezję klasyczną, nawet własną; (zdjęcie: Nobuo Tomiyama, Towarzystwo Polska-Hokkaido)

b) żegnając panny i kawalerów na wieczorkach panieńskich oraz kawalerskich w domach i knajpach, gdzie delikwent poraz ostatni usłyszy "rozkaz, mój panie";


c) uczestnicząc w ślubach żegnanych w przeddzień osób (Karolino, Łukaszu, wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia i podziękowania dla Michała Ptaszyńskiego za zdjęcie z komórczaka)

d) albo w piknikach przedszkolnych na których:
- tatusiowie pichcą (niniejszym pozdrawiam Polską Federację Kendo - dziękuję za pamięć i koszulkę!)

-mamy plotkują, dokarmiają dziatwę i czekają aż służący przyniosą pożywienie

-tudzież wychowują kolejne pokolenie służących, tfu, wojowników.

Przepraszam za niezbyt obfity w treść wpis, wystukany w biegu, na domiar złego (?) przeplatany koncertem życzeń. Następnym razem będzie bardziej filozoficznie, acz wciąż prowincjonalnie :)

3 komentarze:

Paweł Lasek pisze...

Świetne zdjęcie z knajpy :-) wyglądacie niczym gangsterzy :D

A znam takich co nawet po ślubie będą chcieli słyszeć "Goshuujin-sama!"...

Anonimowy pisze...

No jasne było by miło od słodkiej japonki takie coś usłyszeć.


constans73

greah pisze...

ale po ślubie nie masz co na to liczyć :]