niedziela, 15 lipca 2007

Na końcu świata

Polskie wakacje '07 dobiegają końca. Byłem na siedmiu grilach, jednym ognisku i koncercie, czterech domówkach, dziesięciu lanczach, raz w makdonaldzie, trzy razy w kfc, w Gdyni, Włocławku, trzy razy pod Warszawą, w złotych tarasach, klifie i arkadii, w pięciu klubach nocnych, dwa razy jadłem zapiekankę, kilkadziesiąt razy widziałem w telewizji Leppera, "jedną z najważniejszych osób w państwie".
Zobaczyłem się też z większością znajomych, pospałem do południa, wymieniłem rodzicom termometry zaokienne, umyłem samochód, nakupiłem sobie książek i płyt.
Nic się nie zmieniło, po dwóch latach wszystko jest tak jak było.




8 komentarzy:

bash3r pisze...

Ty sie tu wylegujesz i imprezujesz sobie a w Japoni Ci

k pisze...

to dobrze czy zle? ;>

kolasia pisze...

Moja kolezanka sie smieje, ze na wakacje to tylko do Polski. Ona przyjezdza,a wszyscy wyjezdzaja.

Yuen pisze...

o to samo, co 'k' bym chcial zapytac:)

h67aruki pisze...

Włocławek naprawdę mnie zaskoczył. Świat dosłownie jest mały...

WiT pisze...

wszędzie dobrze gdzie nas nie ma

DrLex pisze...

Zazdroszczę takich wakacji. Jak jestem na 1 grillu w roku to święto. WiT to ma życie :(

Robert pisze...

Włocławek? To niedaleko miejscowosci w ktorej mieszkam, przejezdzales przez Płock? ;)