sobota, 21 lipca 2007

Gajdzin w parlamencie

Przez dawną przynależność do skautów nie czuje się dobrze bez kempingu latem. Gdy był mały zbudował stodołę, więc jest prawie złotą rączką. Ponieważ jest z Finlandii nie obce mu zimno, kocha mówić do mikrofonu ale nie śpiewa za dobrze. Dobry jest w komputerach więc ma informacje z całego świata. Raz w tygodniu odpoczywa w ogrodzie, pieląc grządki. Jest sławny wśród studentów i jest ogólnie pozytywnym gościem. Nie sądzi, że to jego wina, nawet gdy rezultat nie jest nie taki jaki zaplanował. Nienawidzi dyskryminacji, nawet dzieci nazywa per pan. Kocha japońskie jedzenie, zwłaszcza na powietrzu. Przyjechał tu gdy miał 27 lat, jako ksiądz obrządku luterańskiego. Gdy miał 34 lata porzucił misjonarstwo i zamieszkał w Nagano. Pracował jako tłumacz, uczył angielskiego, dostał obywatelstwo, pracował jako tłumacz i nauczyciel. Gdy miał 55 lat startował jako bezpartyjny reprezentant Kanagały do Izby Wyższej Parlamentu. Zdobył 340 tysięcy głosów nie dających mu niestety dużo. Potem dostał 500 tysięcy, o siedem za mało. I tak kilka razy.
W Wieku 61 lat w końcu udało mu się dostać do izby reprezentantów bo ktoś zrezygnował. Teraz zasiada w Komitecie Agrokultury, Leśnictwa i Rybołówstwa, wydał wiele książek, m.in. taką pod tytułem "Chcę być Japończykiem", prowadził wykłady w całym kraju.
Nazywa się Tsurumen Marutei, jest jedynym japońskim parlamentarzystą z niebieskimi oczami, mieszka w Jokohamie. Ma żonę i dwójkę dzieci.

Jego strona i wywiad sprzed paru lat.

2 komentarze:

markus07 pisze...

i tak właśnie popsułeś mi temat na kolejny express wieczorny ;) chciałem tylko dodać, że widziałem go na żywo podczas kampanii.

Anonimowy pisze...

Biały który chce być żółty:) podobno jest pełno żółtych którzy za wszelką cenę chcą być czarni. Przynajmniej stylem ubierania się:)Faktycznie kraj pełen kontrastów.